 |
Łomotanie serca, ucisk w gardle, łzy.. I proszenie Boga o zabranie mnie już stąd. Nie ma go, nie ma i mnie. Nie istnieje bez niego. Nic nie wypelni pustki.
|
|
 |
Teraz wybaczcie, muszę się upić, żebyście wydawali się ciekawsi.
|
|
 |
Fajne masz buty, idziemy do mnie?
|
|
 |
te uczucia gasną, twarze tych ludzi stają się zbyt niewyraźne, by mówić tu o szczęściu. teraz jesteś tu, teraz tu oddychasz i tu żyjesz, z zasadą zostawiając przeszłość gdzieś w tyle, daleko za sobą.
|
|
  |
kurwa , zróbcie coś żeby mi się wreszcie zachciało .
|
|
 |
Spacerowali. 'Musimy porozmawiać' - powiedział nagle. To zawsze kiepsko brzmi. 'Nie bardzo wiem jak ci to powiedzieć. Ale chyba już najwyższy czas'. Chociaż bardzo się bała spytała tylko chłodno: 'Taaak?' Patrzył na nią przez chwilę, a w jej głowie obawy pędziły niczym galopujące konie. 'Kocham cię' - powiedział szybko, jakby bał się jej reakcji. Poczuła ulgę i radość przypływające ciepłą falą. 'Wiem' - rzuciła, choć wcale nie wiedziała, choć chciała piszczeć i skakać z radości. Zobaczyła w jego oczach rozdrażnienie. Odwróciła się i chciała iść dalej, ale popchnął ją na najbliższą ścianę. I pocałował. Mocno, gorąco... 'Masz mi coś do powiedzenia?' - szepnął tuż przy jej ustach. ‘Coś wbija mi się w plecy’ – wymamrotała. Odsunął się kawałek, zobaczyła lśniącą frustracją złość w jego oczach. Uśmiechnęła się leciutko. ‘Ja też cię kocham’ – powiedziała. ‘Całuj dalej’ – dodała, kiedy on tylko się szczerzył. / to takie moje pierwsze, mam nadzieję, że nie wyszło najgorzej. marlies
|
|
|
|