 |
|
"wszystkie moje samobójstwa były nieudane. właściwie wszystko było nieudane : i życie i samobójstwa. W moim przypadku jest to tym bardziej okrutne, że zdaję sobie z tego sprawę. tysiącom ludzi na Ziemi brak siły, sprytu, urody czy szczęścia. mnie jednak odróżnia od nich ta nieszczęsna przypadłość, że jestem tego świadoma. poskąpiono mi wszystkich darów oprócz jasności widzenia. nieudane życie, trudno.. ale nieudane samobójstwa? aż mi wstyd. nie umiem ani żyć pełnią życia ani się z nim rozstać. jestem dla siebie bezużyteczna, niczego sobie nie zawdzięczam. najwyższy czas wykazać trochę woli. życie dostałam w spadku; śmierć sama sobie zadam."
|
|
 |
|
Nie po to Bóg stworzył kobietę z żebra Adama żebyś Ty traktował je jak swoją własność tylko po to, by zawsze były blisko Twojemu sercu i traktował je tak, by nie były "obite", bo zaczną z biegiem czasu boleć. Przecież kobieta to część każdego z Was.
|
|
 |
|
Kolejny raz przemierzam z uśmiechem korytarz w szkole. Widzę Cię jak uśmiechasz się do koleżanek, ale to ja podchodzę i ściągam Ci czapkę z głowy. Ty nie mówisz nic tylko po raz kolejny się na mnie wkurzasz. Lecz za każdym razem, gdy po proszę dostanę bluzę, picie czy nawet ostatnią kanapkę. Chociażby dziewczyny z Twojej klasy mnie zabijały wzrokiem to i tak odejdę pełna dumy, że mam tak cudownego kuzyna jakim jesteś Ty.
|
|
 |
|
To miało tak wyglądać, że te dwa serca, dwa organizmy tworzą jedność nierozłączną, a jednak coś się gdzieś nam pomyliło. Coś spadło na ziemię i roztrzaskało się w drobny pył, a coś innego uleciało w powietrze. To tak wygląda, że niby my to My, a tak naprawdę to Ty i ja, dwa różne serca i dwa różne organizmy./mr.lonely
|
|
 |
|
coraz częściej sama już nie potrafię określić co czuje. smutek, obojętność, brak nadziei na lepsze jutro? coraz trudniej się podnieść, gdy w przeszłości tak wiele fałszywych dłoni chciało Cię unieść tylko po to, żeby później zrzucić na samo dno. świat przesiąknięty jest kłamstwem i obłudą, a ludzie mają wypisany fałsz na twarzach / solve
|
|
 |
|
Jesteś mi potrzebny tu i teraz. Tak ciężko zrozumieć to mało skomplikowane zdanie? Nie proszę cię przecież o analizę wiersza na polskim czy tłumaczenie tekstu z fińskiego. To tylko jedna, krótka prośba skierowana do jasnej strony twojego serca.
|
|
 |
|
Gdybym nie miał Ciebie obok, nie wiem gdzie dziś bym był. Zapewne zacząłby zatracać się w świecie bez dna. Odkąd stanęłaś na drodze mojego życia, doceniłem to co mam, w Twoich oczach zobaczyłem sens tego, co robię, zobaczyłem żar, który rozpalił moje serce. Przepełniasz moją głowę, przepełniasz mnie całego od stóp do głów. Chciałbym, byśmy oboje stanęli na skraju świata, wypowiedzieli sobie uczucia, które tłumiliśmy w sobie od dawna, uczucia, które utwierdziłyby nas w przekonaniu, że nie na marne się trudziliśmy i zabiegaliśmy o sobie, że przeznaczeniem było połączenie naszych serc w jedność. Znasz mnie jak mało kto, wiesz, że kiedyś byłem człowiekiem pozbawionym uczuć, nie liczyłem się z nikim i gdybyś nie postawiła mojego serca pod ścianą, na pewno bym się nie zmienił. Ujrzałem w Tobie zbawicielkę, którą mam do dziś w swoich ramionach. Dziękuję światu za skarb, jakim mnie obdarzył. Jesteś skarbem, o który chcę dbać. Jesteśmy dla siebie, a przecież to jest istota miłości./mr.lonely
|
|
 |
|
Nawet nie wiesz, jak bardzo boli mnie w środku, gdy znów na ekranie Twojego telefonu, widzę jej numer. Gdy znów mówisz mi, że przecież to tylko interesy i ona Ci zawsze pomoże. Nie wiesz jak bardzo źle to wygląda w moim sercu. Mówisz zawsze to tylko moja była. To aż Twoja była, AŻ kurwa. Ona chce z Tobą spróbować. A pamiętasz jak mówiłeś, że stara miłość nie rdzewieje ? No właśnie, a jak tak będzie teraz?
|
|
 |
|
Przyjdź. Na chwile, na minutę, na godzinę, na miesiąc, na rok, na wieczność. Przyjdź uleczyć moją schorowaną codziennośćią i zakrwawioną duszę, która nie może zatamować rozlewu czarnej magmy. Przyjdź, spędźmy wspólnie szalony dzień opierający się na spontanicznym wyjeździe i spoglądaniu w głąb swoich dusz. Spędźmy cały dzień po to by móc spędzić wspólnie noc. Przygarnij mnie do swojego dużego ciepłego serducha i nie wypuszczaj. Bądź, splećmy nasze rozgrzane miłością dłonie, przywrzyjmy ciałami, utońmy w barwie swoich głosów, szepcząc do ucha najpiękniejsze deklaracje zapewniające nas o tej nieidealnie idealnej miłości. Pamiętaj, że człowiek, który mówi ściszonym głosem, mówi prawdę. Więc pozwolisz mi uwierzyć w te zapewnienia o wieczności? Pozwolisz mi znów zasnąć w swoich ramionach? Pozwolisz mi znów poczuć ten rozlew najwspanialszych uczuć gdzieś wewnątrz mnie? Bądź, tak zwyczajnie, wiedząc, że życie ze mną nie jest ani trochę proste.
|
|
 |
|
Czuję w sobie nutkę egoizmu, który miesza się z bezradnością. Wmawiam sobie poprzez to, że jestem słaba, że nie nadaję się do niczego… I po części jest to jakaś prawda. Wychodzę z domu, idę do pracy i mam wrażenie, że wciąż nie jestem w stanie dać wszystkiego z siebie na co mnie w życiu jest stać. Od dzieciństwa byłam rozpieszczana przez dziadków, ale nie przez mamę. Choć pozwalała mi na wiele rzeczy, to nigdy nie pozwala mi wejść w miejsca, w które sama chciałam iść. Zawsze mnie jakoś ograniczała, ale to działo się również poprzez stosunek dziadków do mnie. Nie zostałam nauczona ciężkiej pracy, bo to co chciałam miałam podstawione pod nos. Ale czy to było dobre? Nie, nigdy to nie było dobre. Bo dziś są tego efekty. Widzę, że nie potrafię się zachować tak, jak powinnam, że szybko chcę się poddać i uciec. A to nie na tym polega życie. Nie mogę ciągle przed wszystkim uciekać.
|
|
 |
|
Wydawało mi się, że nie może być, aż tak źle, ze zacznę jeszcze nowe życie, że pokażę sobie i innym, że jestem silną osobą, że przetrwam to co się dzieje, ale ile razy mogę sobie to wmawiać? Ile razy przez ostatnie lata codziennie mogę powtarzać w myślach i na głos takie słowa, które okazują się mieszanką nie do końca szczerych kłamstw? Skupiam się na jednym, ale zapominam, że są ważniejsze rzeczy. Wybieram samotność choć wiem, że jest ktoś kto bardzo potrzebuje mojej pomocy, a ja zaś staje się pieprzoną egoistką i nie myślę o tej osobie tylko o tym co dla mnie samej jest dobre. Wkraczam w rozdział zwany buntem. Przeżywam rozczarowania, o których nikomu nie mówię, których nie pokazuję już ludziom. Zamykam w sobie cały ból i rozpacz, bo nie chcę, aby ktokolwiek widział, że kolejny raz w życiu przegrałam walkę sama ze sobą. Nie umiem, nie potrafię się przyznawać do tego. Wciąż jestem w tym zagubiona, wciąż rozdwojona pomiędzy teraźniejszością, a przeszłością.
|
|
|
|