 |
|
- wyrzuć to, nie będę się powtarzał. - mruknął z gniewem, wiercąc mnie spojrzeniem na wylot. czekał, a ja jedynie zaśmiałam Mu się w twarz. - chcę nabyć tego cholernego raka płuc. chcę, choć ten jeden raz, być taka jak reszta, nie wyróżniać się. na coś trzeba umrzeć, nie? a ja bardzo, bardzo nie chcę, żeby po mojej śmierci wspominali: "ta, która umarła z miłości", bo dla mnie to raczej: "umarła przez Ciebie". - zaciągnęłam się podczas, kiedy mruknął coś o tym, że bredzę. - nie mogą kojarzyć mnie z Tobą. niech kojarzą mnie z tym rakiem, z fajkami i zdemoralizowaniem, bluzgami i wyparzonym językiem. byle nie z Tobą. nie z człowiekiem przez którego nie warto, wręcz nie wolno umierać, a który zrobił wszystko, by nie było najmniejszego sensu, aby żyć. skutecznie.
|
|
 |
|
spóźniałam się, myliłam słowa w swoich kwestiach, opuszczałam próby, wybuchałam śmiechem w środku generalnej próby. wywalili mnie; zwyczajnie biorąc za ramiona wyprowadzili na zewnątrz. gdy mój los, jakby przesądzony, wtedy, pod gmachem teatru, wygasał - wybiegł z budynku. księżyc błyszczał w Jego oczach, kiedy cieszył się, jak dziecko szepcząc, iż w końcu Jego słowa odnalazły sens. - bez Ciebie każda moja rola umiera, nie może istnieć, gnije. jak zatem mam żyć bez Ciebie? jak oddychać...?
|
|
 |
|
- Co to?
- Moje serce, idioto! Mógłbyś łaskawie nie deptać?!
|
|
 |
|
Sprawdzian z miłości? Tak miałam. Nie było do niego żadnego przygotowania ani nawet zapowiedzi. Nazwali Go najpiękniejszym imieniem na ziemi i nadal nie pozwalają poprawić.
|
|
 |
|
Masz oczy, które są przepustką do mojego serca - kluczem do zamka, którego nie da się zmienić...
|
|
 |
|
Każdej nocy czekałam, aż nadejdzie ranek by Cię odzyskać, jednak było inaczej - kolejne dni zamiast przybliżyć, tylko coraz bardziej nas od siebie oddalały. Brakowało mi sił, teraz brakuje mi już nawet nadziei, wiary - zaczynam myśleć, że to wcale nie tak, że wiemy, kiedy spotykamy tego jedynego - chcemy żeby każdy nim był, zapominając o tym, co kiedyś czuliśmy do kogoś innego. Miłość jest jak człowiek - każda inna a wszystkie takie same. Tylko jeśli nie Ty, to kto? Czy istnieje jeszcze ktoś kogo mogłabym pokochać tak bardzo jak Ciebie? I jeśli tak, to czy mam szansę Go spotkać? Nie wiem, ale wcale tego nie chcę, choć może kiedyś zapomnę, jak to było kochać kogoś, kto nie jest Nim a tym Nim wcale nie będziesz Ty?
|
|
 |
|
Chciałabym Cię usłyszeć, ale przecież nie zadzwonię.
|
|
 |
|
Myślisz, że sobie radzisz. I nagle ktoś napierdala Ci przeszłością po plecach.
|
|
 |
|
A dziś jesteśmy tymi ludźmi, przed którymi ostrzegali nas rodzice. // net
|
|
 |
|
Powiedziałeś, że nie zależy Ci na mnie, a potem już nie pamiętam, co się ze mną działo.
|
|
|
|