 |
|
podziwiałam Go. potrafił każdego dnia czerpać radość z życia. z wszystkich sytuacji umiał wyjść z honorem. nie był egoistą, czy jakimś ponurakiem. to człowiek towarzyski, sympatyczny , a zarazem łatwowierny i ufny. potrafił codziennie wstawać sam, robiąc sobie śniadanie. wytrzymywać cholernie trudne kłótnie z ojcem. wysłuchiwać doczepek ze strony wrogów. a dziś, poszedł na grób zapalając znicz i z czystym sumieniem powiedział ' daj poczuć, że czuwasz, mamo. ' [ yezoo ]
|
|
 |
|
dzisiaj, kiedy staliśmy tak z ludźmi nad Ich grobami, szepcząc wspominaliśmy czas kiedy byli tutaj, obok przy Nas, zastanawialiśmy dlaczego tak jest, że życie zabiera Nam ludzi, którzy tak naprawdę niczym nie zawinili, dlaczego zamiast podarować jeszcze jedną szansę na oddech, zamyka Im powieki zatrzymując rytm serca, ciała zakopując pod ziemię. przez myśli kilkaset razy przewijały się Ich uśmiechy, słowa zatrzymane gdzieś na dnie serca i czyny zapisane w pamięciach. pomimo świadomości, że nie ma Ich już z Nami, że może już nigdy się nie zobaczymy, to w Naszych sercach trwają nadal, żyją przypominając o sobie każdego dnia. | endoftime.
|
|
 |
|
11:11 - tak mamo, zaraz mu napisze żeby spierdalał./jebsiemisiek♥
|
|
 |
|
Idąc przez park otaczała ją masa przeróżnych ludzi. Zapłakani, smutni wracali powolnym krokiem z cmentarza gdzie przed chwilą prowadzili monolog do najukochańszej osoby na świecie. Z łzami w oczach zapewniali, że tu nie dzieje się nic ciekawego, opowiadali co nowego w rodzinie i jak brak ich osoby odczuwa każdy. Serce biło nierównym rytmem a policzki pokrywały się łzami, odbijając się w słońcu jak tafla jeziora. Wrócą tam. Kolejny raz tego dnia pójdą oznajmić jak bardzo za nimi tęsknią. Każdego dnia coraz bardziej. / ciamciaa ♥
|
|
 |
|
A starzy znajomi? To już nie to samo. Dziś nie zasługują nawet na to miano.
|
|
 |
|
trudno powiedzieć: śmiej sie, gdy płaczesz. jeszcze trudniej: odejdź, gdy chcesz krzyknąć: zostań.
|
|
 |
|
Photoshop - I Ty możesz zostać modelką.
|
|
 |
|
Każdy błąd kobiety jest winą mężczyzny.
|
|
 |
|
Specjalność dnia to Twój uśmiech, którym mnie częstujesz.
|
|
 |
|
Pędem wbiegła na szpitalny korytarz. Obijała się o ludzi, aż w końcu czyjeś silne ramiona mocną ją objęły. Spojrzała na wysokiego blondyna. Czuła się taka krucha, bezradna, jakby była ze szkła. Za delikatna na takie momenty. Poprowadził ją na krzesło. 'Mój brat. Przywieźli go. On tu jest, jest tu. A ja muszę z nim porozmawiać. Muszę go opierdolić za to, że tak szybko jechał. Gdzie on jest?' Wpadła w słowotok. Nerwowo ściskała w dłoni telefon. Chłopak nie opowiedział, a ona ze szlochem w ustach powtórzyła pytanie, które raniło jej wnętrze. 'Gdzie jest mój brat?' Blondyn jedynie pokręcił przecząco głową. Przez chwilę, nienaturalnie, nie wydusiła z siebie słowa. Wstała wolno i wyszła przed szpital. Deszcz oblewał jej ciało, czuła, jak wiatr otula jej ramiona. 'Boże. Ty chyba jednak nie istniejesz.' Powiedziała zachrypniętym, przepełnionym bólem, głosem. Zbierali ją później z ziemi; zmarzniętą, zapłakaną i przemoczoną. Nigdy już nie popatrzyła.
|
|
|
|