 |
|
żyjemy jak pies z kotem, przychodzi do mnie zawsze, kiedy ma ochotę
|
|
 |
|
ejj, nie zaproszę cie na kolację, weź wybij sobie z głowy wspólne wakacje, pewnie się wściekasz na całą sytuację , lecz w razie jakby co wiesz w której mieszkam klatce
|
|
 |
|
Pamiętam, jak na dachu bloku stałem sam, Nie boję się nieznanego tylko stracić to co znam,
|
|
 |
|
Zasypia sama z własnymi myślami, płacz goi rany, ból przez ludzi których kochamy.
|
|
 |
|
Zamiast chodzić gdzieś po nocy kurwa mać i pić do rana Powinienes zrobić cos dobrego dla nas .
|
|
 |
|
A rano mdłości i żal do samych siebie, po chuj biegliśmy w stronę której żaden nie był pewien,ja nie wiem.
|
|
 |
|
przed sobą klękam i nie umiem sie juz podnieść, ile razy można, ile razy można przyjąć ciosy godnie? to ostatni raz, to ostatnia łza, to ostatnie dowidzenia, bo dla mnie nic nie ma już, czuje mrok, to dom zabłąkanych dusz serce jak nóż, głęboko wbite to co kochałam najbardziej, ta rana sie nie goi tylko boli jeszcze bardziej
|
|
 |
|
Idę do pokoju, zamykam drzwi i budzę się w karetce, mówią, że znaleźli mnie na podłodze w łazience
|
|
 |
|
Romantyczne spacery i te nocą po wódę, wciąż nie wiem gdzie zgubiliśmy to co wywalczone z trudem
|
|
 |
|
Co prawda to prawda to było dawno, dziś jesteśmy skłóceni jak kiedyś solidarność, cała tamta robota dawno poszła na darmo, ale wierze,że jeszcze można jakoś to ogarnąć
|
|
 |
|
nie raz sam wmawiam sobie, że w następnej dobie co innego zrobię, zapomnę o tobie, o przeszłości, od niej się uwolnię - sam się oszukiwałem. Chwila, wolniej... Kto koło mnie jest? A kto powinien być?
|
|
 |
|
Pamiętając ciebie jako miłość w moim sercu, zawsze byłaś przy mnie i ja jestem tu na miejscu..
|
|
|
|