 |
|
Choć tęsknie za Tobą to nie chcę by wracało. Choć niewiele z nas zostało.
|
|
 |
|
Młodzież ucieka w pseudo proroków na forach, nie chcę filozofów, bo okłamują ich w szkołach..
|
|
 |
|
chyba coś w tym jest. za każdym razem, gdy wychodzę z klasy, przeczesuję dłońmi włosy. za każdym razem z myślą o Tobie. zawsze z nadzieją, że zaraz Cię zobaczę i będę mogła wykrztusić z siebie 'cześć', patrząc na Twój zniewalający uśmiech, który będzie mi musiał wystarczyć na kolejne 45 minut
|
|
 |
|
Prosiaczku mój Ty, dziś poświntuszymy zostanemy tak długo w oborze, aż zrobią się nam odleżyny :D
|
|
 |
|
Ten wykład jest kurwa nudny. Spierdalam stąd! - Słucham? - Coś mówiłeś? - Z całym szacunkiem, ssij mi druta. - Nie, proszę pana, nic nie powiedziałem. To ci kolesie. - Ty kurwołazie. - Nazwałeś mnie kurwołazem? - Nie, powiedziałem "idiota". - Idiota? - Nie, proszę pana. - Co powiedziałeś? - Powiedziałem, że ta szkoła ma ładne korytarze. - To nie jest śmieszne. - Nie umiesz uczyć nawet dzieci z przedszkola dziekanie. - Chyba mieliśmy wystarczająco przerw dzisiaj. Sądzę, że powinieneś wyjść! - Proszę pana. - To by się nie stało gdybym był czarny.
|
|
 |
|
Uważała, że wszystko jest dziwne, a ona najdziwniejsza!
|
|
 |
|
ja spokojnie siedzę, męczę skręta choć coraz bardziej przerażony, zapłacić rachunek i wyjść cichutko przez nikogo nie zauważony..."
|
|
 |
|
siedziała na brzegu łóżka z papierosem w ręku. jej źrenice rozszerzały się coraz bardziej. łzy spływały po jej policzkach z coraz większą częstotliwością. chwyciła do jednej z dłoni szpilki, do drugiej butelkę taniego wina i boso wybiegła z mieszkania. noc była pochmurna. zbierało się na deszcz. usiadła na krawężniku ulicy i zaczęła pić czerwone wino prosto z butelki. ocierając rozmazaną szminkę z ust, końcem rękawa, usłyszała cichy szept. doskonale znała ten głos. obróciła delikatnie głowę. zaciskając wargę spojrzała na ciemną postać, doskonale znając te rysy. nie potrafiła powstrzymać łez. starała się nie dać mu tej perfidnej satysfakcji, ale nie umiała zapanować nad sercem. podszedł do Niej szyderczo się uśmiechając. wyczuła powiew zakłamania w powietrzu. zobaczyła w Jego oczach przeszywającą je nienawiść. mierząc ją wzorkiem odszedł. przepełniony satysfakcją szedł dumnym krokiem. a ona siedziała sama na środku ulicy błagając Boga o to, aby potrafiła go znienawidzić.
|
|
 |
|
mam sam palić grass?samemu wóde pić?sam przez cały czas?, kurwa tak nie może być!:D
|
|
 |
|
Bo masz zjazda po 3-miesięcznym filmie na cracku. To jest rzeczywistość, stary.
|
|
|
|