 |
|
leżała bezwładnie na podmokniętej przez tanie wino, podłodze. na jej policzkach widniały rumieńce. ciśnienie skoczyło jej z powodu niekontrolowanego wybuchu płaczu. włosy miała rozczochrane jak nigdy wcześniej. rękawy sukienki miała całe mokre, umazane resztkami tuszu po ocieraniu łez. zapalając kolejnego papierosa, starała wbić sobie do głowy, że nie słusznie jej na nim zależy. że nie warto robić sobie złudnej nadziei. że bezsenne noce, nie są tego warte. właśnie wtedy, usłyszała ciche skrzypnięcie drzwi jej pokoju. podnosząc delikatnie głowę, próbowała zobaczyć, co się dzieje. łzy, przez które niemal oślepła, wcale jej w tym nie pomagały. usłyszała ciche 'witaj'. doskonale znała ten głos. podnosząc się gwałtownie, starała się okiełznać. opuszkami palców, przejechała po brzegach ust, żeby zetrzeć rozmazaną szminkę. otworzyła szeroko oczy z niedowierzania. zobaczyła jego uśmiech. jedyny w swoim rodzaju. podszedł do niej. wplątując palce w jej blond loki, wyszeptał : wróciłem.
|
|
 |
|
Już dawno temu postanowiłem sobie że że nie będę rzołnieżykiem.
|
|
 |
|
Naprawdę cieszę się, że patrzę w Twoje oczy znów, że rozmawiamy dziś, dziękuję, że dziś przyszłaś tu. Bez Ciebie wszystko było dla mnie tak nieważne, naprawdę kocham Cię.. naprawdę.
|
|
 |
|
Co w tym takiego dziwnego?...że nie potrafię udawać?! Jestem praktycznie taką samą panną..jak te inne! Ale nie siedze godzinami przed lustrem! Nie chcę udawać kogoś kim nie jestem! Nie będę udawać! Nie umiem! Śmieję się z czego chcę! Zrobię co mi się podoba! I żadna laska nie będzie mi zwracała uwagi! Nie pozwolę na to! I co one będą ustalać zasady dobrej dziewczynki?! Szanuje tych którzy wiedzą jaka jestem! Oni mi nie zazdroszczą! NIGDY MNIE NIE POZNASZ DO KOŃCA..BO JESTEM NIEOBLICZALNA
|
|
 |
|
Znajdź mi kogoś na zastępstwo. Kogoś kto będzie mrużył oczy przed słońcem tak jak Ty. Kogoś kto będzie miał równie urocze dołeczki podczas uśmiechu jak Twoje. Znajdź kogoś kto będzie w stanie uśmiechać się podczas pocałunku w taki sam sposób jak Twój. Znajdź. Zyczę Ci powodzenia, bo uwierz że to jest nie wykonalne. Znajdź. A obiecuję, że zapomnę...
|
|
 |
|
- proszę. - powiedziała wręczając mu filiżankę gorącej czekolady z uśmiechem na twarzy. usiadła koło niego i upiła łyk z własnej. - dziękuję kochanie. - wyszeptał uśmiechając się swoim szarmanckim uśmieszkiem. patrzyła jak powoli delektuje się napojem. zawsze z doskonałością obserwowała jego niezwykłe usta. - ubrudziłeś się! - krzyknęła, zaczynając się śmiać. - gdzie? - o tutaj. powiedziała wskazując na jego wargę. uniósł dłoń, aby zetrzeć czekoladę. zaprotestowała. - zostaw. ja się tym zajmę. pocałowała go. - wiesz co? lubię się brudzić. - powiedział, odkrywając swój śnieżnobiały uśmiech. - wiesz co? lubię takie czekoladowe pocałunki. - odpowiedziała, wtulając się w jego ramiona
|
|
 |
|
Naprawdę ciężko będzie nam się nie rozłączyć...
|
|
 |
|
"Nie jestem bogiem, ale wiem na co mnie stać .
|
|
 |
|
Stwierdziłem, że mógłbym wziąć trochę zielska, żeby to uatrakcyjnić.
|
|
 |
|
Ona i On... Zawsze i na zawsze...Bo nie można od tak przestać kochać
|
|
 |
|
ja kaszlę tak : ehu ehu ! ; D
|
|
|
|