 |
|
Jak znowu zacznie mi się kiedyś chcieć wierzyć w bezinteresowną przyjaźń to najpierw pierdolnę sobie czymś mocno w głowę, a potem przypomnę sobie jak bardzo wiele pojebanych ludzi chodzi po tym świecie./zpw
|
|
 |
|
Fakt, faktem, odkąd ostatnio byłam na tym koncie wiele się pozmieniało. To juz nie on. To już nie Michał jest sensem mojego życia, chociaż czasami mi go brakuje. Już nie myślę o tym, by to do niego się przytulić. Teraz mogłabym przytulać się i wpatrywać się w inne, ale również brązowe oczy. Teraz to nie brak uśmiechu na jego twarzy powoduje u mnie ból. Już nie jego. To już nie on. Ostatnimi czasy także straciłam wiarę w przyjaźń, bo przekonałam się, że osoba, którą kiedyś brałam za bardzo bliską okazuje się całkiem obcą osobą. Takiej, której nie znałam. I tylko w takich chwilach brakuje mi jego. Bo był prawdziwym przyjacielem./zpw
|
|
 |
|
Każda chwila bez CIebie wydaje się być bezsensowna./zpw
|
|
 |
|
Czy czas goi rany? Raczej to ludzie. Już się nie łudzę. Wiem co warte czegoś. Tyś wart wszystkiego. Każdej porażki. Życiowej igraszki./zpw
|
|
 |
|
Nigdy mnie nie zrozumiesz. W moim sercu jest prawda, oparta tylko na faktach./zpw
|
|
 |
|
Także chyba muszę wrócić na to konto przez swoją sklerozę.
A wraz z powrotem na to konto do głowy wraca mi przeszłość od 2007 roku aż do 15 lutego roku obecnego. Przeszłość, właśnie. To nie powinna być przeszłość. Powinno być, jak było./zpw
|
|
 |
|
Jestem inteligentna inaczej, nie mam hasła do w.n.c.s.w - kurwa mać.../zpw
|
|
 |
|
tak naprawdę, nigdy nie oczekiwałam, że pewnego dnia znów tu wrócisz, że w dłoniach niosąc swoje serce, oddasz mi je na własność. nie jego części, nie fragment, a całe, wraz ze wszystkim co w nim zawarte, wraz z miłością, wraz z nienawiścią, z każdym z uczuć i każdym odłamkiem bólu, wraz z emocjami i rysami na powierzchni, że to mi oddasz mięsień życia, by bez pośpiechu odejść, bez kolców pod klatką, bez słabnących uderzeń i odbicia echa, odejść nie czując już bólu, zerkając jedynie gdzieś z góry, spomiędzy chmur, jak pomimo wszystko, ten organ nadal bije, jak nadal obrazuje kolejne już życie. / endoftime.
|
|
 |
|
w sercu, na marginesie, dwa słowa dziewięć liter, a w nich ranga istnienia, podsumowanie tego co czuję, tego czego pragnę, i co chcę udowadniać Ci do końca życia. w tle nikną słowa, ten abstrakt emocji, streszcza się pozycja a wraz z nią znaczenie, teraz? istotne jest to co mam, a wiedź, że doprawdy mam wiele, bo mając Ciebie, tak naprawdę czuję, że mam wszystko to, czego dla serca, potrzebowałam od zawsze. / endoftime.
|
|
 |
|
to taki bezsens, kiedy bez istnienia wierzę w szczęście, kiedy wierzę w słońce chwilę po deszczu, i w lepszy dzień tuż przed zamknięciem powiek, kiedy wierzę w ludzi, w tych, którzy bez względu na uczucie i to co, jeszcze wczoraj liczyło się ponad wszystko inne, sami sekundę temu zwątpili we mnie. / endoftime.
|
|
 |
|
zastanawiałam się jak to wszystko ogarniał. niekiedy dopadała mnie myśl, że może ktoś stwarza mapę do każdego człowieka i on zdobył taką do mnie. byłam pewna - przejrzał moje wnętrze. widział namiastkę dziecka, które wciąż wiele opiera na marzeniach i wyczuwał tą delikatnie zakopaną wrażliwość. uśmiechał się, gdy kładłam się spać w piżamie z kłapouchym, przed zaśnięciem wypijając kubek kakao. traktował mnie mimo tego poważnie, poruszając rozmowy na każdy temat, począwszy od banałów aż po moralność człowieka. nie doceniałam tego? doceniałam, zawsze. i to niszczyło. poczucie, że odwdzięczam mu się za to wszystko tylko w minimalnym stopniu.
|
|
|
|