 |
|
`
obejmij mnie, nasze usta zawsze muszą być połączone ♥.
|
|
 |
|
` jeszcze wczoraj nie wiedziałam, że dziś będę
umiała kochać tak mocno.
|
|
 |
|
` gonię marzenia i wierzę w to, że kiedyś się spełnią
|
|
 |
|
` wciąż czekam na ten dzień,
gdy wstanę zobaczę za oknem słońce i wiadomość od Ciebie,
jak bardzo tęsknisz, kochasz i potrzebujesz.
|
|
 |
|
` Czasami trzeba zrezygnować z czegoś,
co się kocha. Udać, że się nic nie czuje.
Że tego nie żal.
Czasami trzeba umieć pogodzić się z porażką.
|
|
 |
|
` Wziął ją za rękę i powiedział,
że kocha.♥
|
|
 |
|
` Usiadła na ławce i rozpłakała się. Wzięła do ręki papierosa. Już dawno chciała tego spróbować, ale jakoś nigdy nie było okazji. Teraz była. Pomyślała o nim. Taaaa, ale co miała o nim myśleć ? Dziś na imprezie znowu obściskiwał się z jakąś laską. A ją to bolało. Choć nie byli razem to bolało ją tak, jakby zaraz miała eksplodować.
|
|
 |
|
był chłodny ranek ale ona musiała wstać do pracy.ciągnęła dwa etaty. gdy słońce zaszło w nocnym klubie jako kelnerka, a gdy wzeszło jako sprzątaczka. zrobiła sobie małą czarną z trzech łyżeczek by postawiła ją na nogi. posłodziła tylko jedną kostkę. zamieszała łyżeczką w filiżance i myślała że mogłaby kontrolować swoje życie tak jak ruch łyżeczki a zarazem ruch kawy. zawsze płakała przy porannej kawie.tym razem było inaczej, nie uroniła ani jednej łzy. wyszła na parapet, nogi miała za oknem. zadzwoniła tylko do matki i powiedziała że ją kocha. miały tylko siebie nawzajem. rozłączyła się. i poddała swe ciało wiatru. wraz z piskami przechodniów spadała w dół. podobało jej się. uśmiechała się. wraz z ostatnią jej łzą ciało dotknęło ziemi, która w dotyku była jak chłodne, mokre i martwe ciało. ziemia i ciało były jednością. może dlatego tak się ucieszyła że upada, w końcu był ktoś podobny no niej. / zm_
|
|
 |
|
ubrałam na siebie szare dresy ze stoprocent, czarną bokserke, stopki, bluze z kapturem i nike. nalałam whisky do niewielkiej szklanki z ikea. wyszłam na taras. usiadłam na schodach prowadzących do ogrodu i byłam zajebiście szczęśliwa, cały czas się uśmiechałam. z domu można było usłyszeć charakterystyczne bity palucha, zapomniałam wyłączyć wierzy. wpatrywałam się w złocisto brązowy napój, który zlewał się po ściankach szklanki. na ciemno różowych wargach miałam krople deszczu a w ustach smak whisky. silny wiatr plątał moje blond włosy a ja marzyłam by był przy mnie. / zm_
|
|
 |
|
te wylewane wieczorami łzy dają ulgę mojej duszy. / zm_
|
|
 |
|
wierzyłam kiedy mówiłeś, że nigdy mnie nie opuścisz .
|
|
|
|