 |
|
kiedy leżę w wannie i spowiadam się pralce z mojej miłości względem Ciebie to mam wrażenie, że nawet ona się ze mnie śmieje.
|
|
 |
|
będę na diecie, a Ty będziesz kawałkiem pizzy. ja będę narkomanką na odwyku, a Ty skrupulatnie zamkniętym woreczkiem z białym proszkiem. piszesz się?
|
|
 |
|
a jeżeli zawartość wody w Twoim ciele jest porównywalna do zawartości miłości względem Ciebie w moim, to znaczy że mamy problem?
|
|
 |
|
zastanawia mnie czy miałeś kiedyś do czynienia z posadą alfonsa, bo ilekroć wyślesz mi krótkie spojrzenie w mojej głowie natychmiastowo pojawia się burdel.
|
|
 |
|
kocham Cię, ale gdyby skurwysyństwo dodawało skrzydeł to nie wiedziałbyś co to znaczy stąpać po ziemi.
|
|
 |
|
Znosiłam Twoje humorki, fochy i sceny zazdrości. Ale nie znosię myśli, że odszedłeś zostawaijąc mnie tutaj z tysiącami chrych myśli w mojej głowie i ludźmi przypominającymi mi o Tobie na każdym kroku.
|
|
 |
|
Zdążyłam przyzwyczaic się do tego jaki On jest. Zaakcpeptowałam Jego chore wady i popierdolony charater. I co najważniejsze- zdałam sobie sprawę, że nikt nigdy nie dał mi tyle szczęścia i zapewne nie da, bo to z nim chcę spędzic resztę życia, a nawet więcej.
|
|
 |
|
po co mi to? po co mi to wszystko? Ty w moim życiu?
|
|
 |
|
poraz setny oglądam te zdjęcia... poraz setny wspomnam... palę kolejnego papierosa... zaciągam się dymem i myślę... godziny autoterapii... wmawiania sobie, że właśnie tak powinno być... że jest dobrze... między nami nie było nic, tylko kilka spojrzeń uśmiechów zdjęć, klika pytań o nic, dotyk dłoni, ust... i nic więcej... a wgłowe kołacze mi się myśl...'... Ja w twoich ramionach- nieistotny dysonans...'
|
|
 |
|
Miałam napisać. Ale co? że tęsknię? nie to głupie, prawie się nie znamy. Że myślę-weźmie mnie za desperatke... wiec milczę... tak jest lepiej...
|
|
|
|