 |
|
miłość i rozczarowanie zawsze idą ze sobą wparze
|
|
 |
|
umierała. umierała chcąc pożegnać ten irracjonalny świat, który wywoływał w niej jedynie skrajne emocje, nazywane płaczem i strachem. na tyle przerażającym, że potrafił skruptulatnie przeszyć ją od środka, pozostawiając abstrakcyjne uczucie. silniejsze od fizycznego bólu. obrzydliwie niszczące jej wnętrze. wyżerające jej wnętrzności w sposób chory, straszny, sprawiający cierpienie równe bólowi całego świata. łączące każdą z łez wylanych na ziemi, każdy krzyk rozpaczy, rozdzierający usta, tłumiący błagania o pomoc, której nikt nie był w stanie, nawet sobie wyimaginować, o jej udzieleniu, chęci udzielenia - nie wspominając. pozostawiona sama sobie, pragnęła śmierci, której nie potrafiła zaznać. która była jedynym racjonalnym rozwiązaniem. ukracającym jej cierpienia. umrzeć jest łatwo, żyć znacznie trudniej.
|
|
 |
|
za każdym razem gdy zostaje zapytana o to czym jest dla mnie miłość to wskazuje palcem na Ciebie. nawet jeśli nie ma Cię w pobliżu.
|
|
 |
|
mój największy problem polega na tym, że chcę najbardziej wtedy, gdy nie warto.
|
|
 |
|
tak bardzo chciaabym pozbyć sie uczucia bezsilności, które jest we mnie odkąd pamiętam. tak bardzo chciałabym być dzieckiem, które nie widzi pewnych rzeczy. tak bardzo chcialabym odejsc
|
|
 |
|
mogę powiedzieć, że wybaczam, ale nigdy tego nie zapomnę. tak strasznie płakałam - pamiętamm
|
|
 |
|
czuje żal, ale nie wiem co jest silniejsze. żal czy miłość do bliskiej osoby, której tak często nienawidzisz.
|
|
 |
|
chujowo jest nie mieć marzeń, ale jeszcze gorzej jest mieć pierdoloną pewność, że one i tak by się nie spełniły.
|
|
 |
|
płaczę nad książką, którą czytam. ale naprawde nie wiem, czy płacze dlatego, że mnie wzruszyła, czy dlatego jak straszne jest życie. wiem, nie wiecie o co mi chodzi, ale kiedyś wam powiem. kiedyś gdzieś o tym napiszeeee
|
|
 |
|
'' (...) nie przypadkiem wiem, że samotność zabija''
|
|
 |
|
nie porafie już wybuchnąć niekontrolowanym płaczem - a chciałabym. nie potrafie wypłakać się do ścian z bezradności. to już chyba rutyna, po prostu żyje.
|
|
|
|