 |
|
Żałobny marsz grany, za karawanem idzie, długi kondukt, ludzi w czerni, zapłakanych. Nawet niebo płacze, krople pukają o trumnę, czy tak to będzie wyglądało, kiedy ja umrę?
|
|
 |
|
pamiętasz, gdy rok temu wspólnie przystrajaliście choinkę? gdy wziął w ręce długi koralowy łańcuch, po czym zaplątał Ci go wokół szyi i mimowolnie przyciągnął do siebie, zatapiając Wasze usta w pocałunku? gdy trzymał Cię na rękach, abyś mogła sięgnąć szczytu pachnącego drzewka i zawiesić na nim gwiazdę? gdy wziął na dłonie brokat i lekko dmuchnął nim w Twoją twarz, po chwili szepcząc, że wyglądasz niesamowicie bosko? kiedy podczas pieczenia pierników, niby przypadkiem wysypał na Ciebie mąkę i stwierdził, że wolałby schrupać Cię całą? gdy wyniósł Cię na śnieg i zamknął drzwi na klucz, krzycząc przez okno, że jeśli się przeziębisz będzie miał możliwość bycia przy Tobie dzień i noc, by móc odpowiednio się Tobą zaopiekować? pamiętasz tamten rok? wtedy, gdy jeszcze tutaj był? gdy wszystko było łatwiejsze, a każdy poranek witało się uśmiechem? pamiętasz tamto życie? przyznaj - jest za czym tęsknić. [ yezoo ]
|
|
 |
|
Co zostawić? Jak? I tak nic już nie ma./incalculable/
|
|
 |
|
Było pięć, prawie pięć, pozostało zero, pół kilo smutku, 20 deko bólu i lekki uśmiech. Łapię się za nadgarstki. Więcej.
|
|
 |
|
moje dłonie każą mi tęsknić za Tobą.
|
|
 |
|
Każda moja decyzja jest porażką./incalculable/
|
|
 |
|
Twój smutny głos, moje bliskie płaczu oczy, ostatnia rozmowa, Twoje obietnice, puste słowa, pełne szczerości kocham./incalculable/
|
|
 |
|
- dziś już chyba nikt nie widzi Twoich dołeczków.. - kiedyś były ku temu powody/incalculable/
|
|
 |
|
Choć kolejny promień wdziera się poprzez deszczowe chmury, wciąż jest tak samo./incalculable/
|
|
|
|