 |
|
Wiem, że muzyka jest dobra na wszystko. Ale dźwięki lecące z płyty, telefonu czy radia nie przytulą Cię ani nie powiedzą, że Cię kochają.
|
|
 |
|
Na jutrzejszą lekcje , przynieście swój największy skarb.
- Proszę, Pani , jak zapakować człowieka do pudełka ?
|
|
 |
|
Tuląc twarz do poduszki marzyłam tylko o tym, żeby szybko zasnąć. Ból łamiącego się serca był nie do wytrzymania. Łzy spływające po policzkach zmazywały perfekcyjny makijaż zostawiając czarne smugi. Dłonie drżały a wargi pokryte były głębokimi ranami, z których leciała krew. Dławiąc się łzami obejmowałam rękoma przyciągnięte do klatki piersiowej kolana Pragnęłam zasnąć. Chciałam, aby przestało boleć.
|
|
 |
|
Nie pytaj mnie dlaczego Cię kocham, musiałabym Ci wytłumaczyć dlaczego żyję.
|
|
 |
|
Każdego dnia dla mnie szczęściem jest jego uśmiech.
|
|
 |
|
Nawet sobie nie wyobrażasz co znaczą myśli, w których Ciebie mogło by nie być.
|
|
 |
|
I gdy wpatrywałeś mi się tak głęboko w oczy poczułam, że mam to o czym marzyłam od dziecka. Cudownego Księcia, którego wyjął ktoś specjalnie dla mnie z najcudowniejszej bajki i włożył do mojej.
|
|
 |
|
Zrobiłabym dla Ciebie wszystko, poszłabym na koniec świata i przyszłabym spowrotem, uszyłabym dla Ciebie placki na maszynie, zrobiłabym dla Ciebie chesseburgera bez sera i wypełniłabym dla Ciebie rzeki tymbarkiem.
|
|
 |
|
Nie zakochałam się w grzecznym chłopaku. Zakochałam się w chłopaku, który pali, pije, ćpa. Zakochałam się w chłopaku, który często bywa chamski i ma wyjebane na szkołę. Pyskuje nauczycielom. To w nim odnalazłam siebie, mimo wszystko.
|
|
 |
|
Zaimponowało mi to, jak na mnie patrzyłeś. Z jaką delikatnością łapałeś mnie za rękę i to z jaką pewnością obejmowałeś moje ramiona.
|
|
 |
|
gdzieś, którejś z bezsennych nocy. między drugą trzydzieści trzy, a trzydzieści cztery. dopadła mnie silniej, niż mogłabym to wytrzymać. a jednak, naparła z każdej strony, z zewnątrz, od wewnątrz. przez okno. niepojęta sercem samotność, nieuchwytna, na pozór. złapała mnie mocno i choć uderzałam rękoma, młócąc powietrze, kotłowałam pościel, nie odchodziła. palce, zimniejsze niż lód, oplatała wokół mojej szyi. jakąś częścią siebie, tą zrównoważoną, chciałam się jej pozbyć, jednak tak dobrze było mi ze świadomością, że właśnie ona, może sprowadzić ubłagany koniec. pozbawiona uczuć, zapomniałabym o nim. zapomniałabym o miłości, którą mnie poczęstował a potem wyrwał z gardła, wraz z sercem. to on zaprosił ją do mojego pokoju. samotność. to on dał jej adres i klucz. zabił mnie, przez pośrednika./nieswiadomosc
|
|
 |
|
Nienawidzę tęsknić za kimś kogo nigdy nie miałam i zapewne nie będę mieć
|
|
|
|