 |
|
Moje dni są teraz puste, moje
życie się skończyło. Udaję, że
żyję. Udaję, że się śmieję, że
słucham, że odpowiadam na
pytania. Każdego dnia czekam
na znak, na gest. Żebyś
wyzwolił mnie z tego ciemnego
lochu, w którym mnie
zostawiłeś i żebyś mi
powiedział dlaczego to
zrobiłeś. Dlaczego mnie
porzuciłeś?
|
|
 |
|
Miłość zjawia się
niespodziewanie jak
włamywacz. W jednej chwili
wszystko znika, życie przenosi
się w inny wymiar. Nagle
topnieje strach.
|
|
 |
|
– Ale to będzie bardzo trudne
stwierdziła Bone – drżącym
głosem.
– Masz rację to trudne. Czasem
będziesz czuła się bardzo
samotna i będzie ci się chciało
płakać, wtedy płacz bo to
bardzo pomaga.
– Tylko małe dzieci płaczą –
zaoponowała bliska łez.
– Nie, płaczą wszyscy. Uwierz
mi. Ludzie, którzy nigdy nie
płaczą, to najbardziej
nieszczęśliwe istoty na ziemi.
|
|
 |
|
Z czasem wszystko odchodzi
(…). Tak samo zapomina się o
pasjach, jak i o głosach, które
kiedyś szeptem błagały, żeby
nie wracał za późno i się nie
przeziębił…
|
|
 |
|
Co do mnie, ponieważ nie
byłem ani z niej wyleczony, ani
od niej odzwyczajony, cóż –
poległem. Widok jej sprawił mi
wielki ból. Kiedy mnie opuściła,
zabrała ze sobą wszystko to, co
miałem w sobie pozytywnego:
nadzieję, zaufanie i wiarę w
przyszłość. gdy jej
uśmiechnięta barwna postać
znikła z mego życia, stałem się
pustynią. Zabiła moje serce
pozbawiając je na zawsze
umiejętności kochania. moje
życie wewnętrzne stało się
wypaloną ziemią, taką, na
której nie rosną drzewa, nad
którą nie fruwają ptaki i gdzie
wiecznie panuje styczniowe
zimno. (…), jedynie czego
chciałem to otumanić się
lekarstwami, żeby nigdy nie
wracać do bolesnych
wspomnień.
|
|
 |
|
Brak zaufania, znużenie, złe
wybory, miraże flirtów,
uwodzicielskie głosy kretynów,
długie nogi idiotek,
niesprawiedliwość losu –
wszystko to zabija miłość. W tej
nierównej walce szanse na
zwycięstwo są słabe i są
bardziej wyjątkiem niż regułą.
|
|
 |
|
Dosyć tych gorzkich słów, czas
wrzucić tu nas luz
Zapomnieć smak Twych ust,
wymazać Cię ze snów -(wiem)
Mam patent na to też, powiedz
mi, czego chcesz.
Dałem radość, był też płacz,
dałem miłość, masz to gdzieś
Kto popełnił błąd? Czy to
najważniejsze?
Powiedz mi tylko prawdę, czy za
tym samym tęsknię.
Piję kolejny dzień, Ciebie nie ma.
Chciałbym odnaleźć nas razem,
tak samo jak w marzeniach.
|
|
 |
|
Zacznijmy na nowo, przestańmy
żyć gniewem
Czy nam się uda tego nie jestem
pewien
Ale od dziś stawiam już tylko na
Ciebie.
|
|
  |
|
Wiesz im wiecej ciebie mam tym bardziej ciebie chce .
|
|
 |
|
- Nie wchodzi się dwa razy do tej samej rzeki.
- Ale ja z niej nigdy nie wyszłam ! Zawsze, gdy byłam już przy brzegu to on chwytał mnie za noge i wciągał do niej ponownie…
|
|
 |
|
Był wieczór. Szła sama ciemną ulicą. Chodziła nią setki razy, kiedy było jasno. Wracała właśnie z imprezy cała zdenerwowana. Była bardzo zirytowana zachowaniem jej koleżanek. Czuła się bardzo samotna. Nagle usłyszała za sobą jakieś kroki. Było jej to bardzo obojętne, ponieważ czuła okropną złosc na caly świat. W pewnej chwili ktoś, kto szedł za nią zaczął biec. Nie odkręcała się za siebie. Biegła coraz szybciej, ale on był szybszy. Złapał ją i przewrócił. To był jej były chłopak. Patrzył na nią oczami pełnymi nienawiści. Po jej plecach przebiegły ciarki. Serce podeszło jej do gardła, gdy z kieszeni wyciągnął nóż. Zaczęła przeraźliwie krzyczeć. Zwinnym ruchem reki zakneblował jej usta. Zaczął grozić, ze jeżeli do niego nie wroci znajdzie ją i zabije. Była zrozpaczona. Strasznie cierpiała. Leżała na zimnej i wilgotnej drodze. Z kolan leciała jej krew. Odpowiedziała mu, ze nigdy do niego nie wróci. Zaczął ją bić. Czuła ból na całym ciele. Z jej oczów wylewały się strumienie łez. Zaczęła
|
|
 |
|
Nie zakochała się w chłopaku z plakatu, ze snu, czy z własnej wyobraźni. zakochała się w chłopaku który istnieje. ale to też było bez sensu.
|
|
|
|