 |
nie obracaj się napięcie z nadzieją, że za Tobą pójdę i z błagalnym tonem będę ciągnąć Cię za koszulkę. obróć się i powiedz, że chcesz abym była. nie każ mi tego udowadniać.składać ofiarę z samej siebie i kłaść się przed Tobą. to tak jak kazać umrzeć dziecku w Afryce z głodu, żeby potwierdziło to, że naprawdę chce mu się jeść.nie chce umierać. chce, żebyś mi wierzył.
|
|
 |
życie mnie po prostu gryzie, bo wiem, że już nigdy nie będę dla Ciebie tak ważna jak kiedyś.
|
|
 |
biegnę dać sobie radę. bez Ciebie. po drodze upadam, zahaczając obcasem o krawężnik. ale za każdym razem podnoszę się, prymitywnie otrzepując moją sukienkę. przecież leżenie plackiem na chodniku jest równie owocne co miłość względem Ciebie. równie korzystne.
|
|
 |
i obiecuję sobie już nie płakać z Twojego powodu, nawet jeśli w moim sercu są same ciernie, a dusza krzyczy z bólu.
|
|
 |
wiem, że na pewno nie siedzisz teraz smutny. pewnie jesteś z nią. razem się śmiejecie, łaskoczecie, przytulacie, całujecie.. wszystko robicie razem z radością na twarzy. tylko ja jestem sama ze swoim bólem.
|
|
 |
jeśli zobaczę ich razem, to pęknie mi serce. ale chuj z sercem, niech pęka, bo skoro nie mogę kochać jego, to już mi się nie przyda.
|
|
 |
i znowu przebudzam się ze snu w dzień, i widzę Ciebie. na nowo Cię mam. dochodzę do świadomości jaki mamy obecnie czas, a na mojej klatce piersiowej znowu pojawia się ten głaz uniemożliwiający oddychanie. brakuję mi Cię. ten żal wypełniający mnie od wnętrza, zamarzający moje serce. przerażający strach przed stratą czegoś, co już się straciło.
|
|
 |
jestem gotowa oddać serce w dobre ręce. a dla mnie Twoje są najlepsze, jakie mogą być.
|
|
 |
wszystko jest nie tak jak być powinno. paznokcie połamane, mecz przegrany, na twarzy trądzik, treningi odwołane, przyjaciele wyjeżdżają, w szkole znowu kołek, wszędzie zimno, każdy krzyczy, Ciebie nie ma. i nie będzie.
|
|
 |
wydaję się być silna, bo muszę. przecież nie chcę martwić bliskich mi osób tym, że mam zmiażdżone serce, że płaczę każdej nocy i cierpię na bezsenność, czuję że życie nie ma sensu, a świat jest do dupy i że już naprawdę nie daję sobie rady z tym wszystkim. i mimo że w środku wszystko się rwie na strzępy, to i tak udając z uśmiechem będę powtarzać, że wszystko jest idealnie.
|
|
 |
masz obok siebie kogoś istotnego. osobę, dzięki której każdego dnia poranny papieros smakuje o niebo lepiej, a Ty nie masz ochoty zanosić się płaczem, kiedy po przebudzeniu siadasz na brzegu łóżka. osobę dla której używasz perfum, na które musisz odkładać miesiące, tylko dlatego, że raz prymitywnie wspomniała, że 'nieźle pachną'. osoba, która jest. oddycha, nadążając za Tobą. nigdy przed Tobą, zawsze obok Ciebie. i właśnie wtedy nadchodzi wieczór, kiedy ta osoba odchodzi. a Ty? a Ty tęsknisz za głupim biadoleniem odnośnie ubierania kapci, podczas chodzenia po zimnym parkiecie.
|
|
 |
nic nie zabolało mnie bardziej jak moment, kiedy palcami zgasił palącą się świeczkę, mówiąc przy tym, że muszę wziąć z niego przykład. szkoda, że kiedy podniosłam pełna gotowości dłoń, uświadomił mnie, że miał na myśli moje uczucia, a nie płomień tej cholernej świeczki, która odbijała się w jego tęczówkach jak na jakimś ckliwym romansidle. miałam ochotę rzucić nią mu w twarz, no ale nawet w takiej sytuacji nie miałam serca oszpecić jego ślicznej buźki.
|
|
|
|