 |
|
choć nic do powiedzenia nie masz, gadasz ciągle i powtarza się schemat
|
|
 |
|
a tyle mi mówisz i ja też ci wiele mówię, a jednak gdy milczymy jakoś łatwiej się zrozumieć
|
|
 |
|
widzę cię, od niedawna stoisz w tym tłumie, który wie i rozumie, jak strumień tych sumień
|
|
 |
|
ty w tym tłumie ufającym bezdennie, choć fakt , wyglądacie znacznie lepiej ode mnie
|
|
 |
|
same pewne odpowiedzi, żadnych pytań.
|
|
 |
|
ty słuchasz i zanim skończę już przeczysz, bo w tym co mówię widzisz tylko nóż w plecy
|
|
 |
|
wierz mi, trudno o zaufanie, gdy tak pięknie bezgrzeszni chwytają za kamień
|
|
 |
|
skąd ludzie mają taką cechę? najpierw zrobią świństwo, później milczą podglądając efekt
|
|
 |
|
to nie ładnie myśleć, że milczenie może wzruszać, szansa z każdą chwilą słabnie
|
|
 |
|
tylko ten bezsensowny konflikt z dumą zbyt wielką, i ty w tej walce wypadasz dość blado
|
|
 |
|
ty doskonale wiesz, że ludzie nie są pamiętliwi aż tak, jeśli masz strach, że już ktoś Cię skreślił, to dobrze byłoby zadzwonić i to sprawdzić, wierz mi
|
|
 |
|
gniew z czasem mija, pozostaje żal, głownie łatwo zapomnieć o błędach, natomiast o ludziach dużo trudniej
|
|
|
|