 |
|
już nie boję się śmierci, ale nie chcę umierać, nie zawaham się zwrócić z prośbą do przyjaciela
|
|
 |
|
teraz bez obaw w sercu, cały czas tam gdzie prawda, znów przedstawiam ci własne życie w najgorszych barwach
|
|
 |
|
ciągle ciebie przeklinam, kurwa tu nie ma przebacz, a mówiłeś że śmiało mam na tobie polegać
|
|
 |
|
ak Pih dam ci dłoń ale policzę palce
|
|
 |
|
wszystkiego nie najlepszego, no i nic się nie zmienia, ja najchętniej to nie znałbym cie nawet z widzenia
|
|
 |
|
życzę byś się nie podniósł, wiedz, że mam ciebie z nic, idziesz na dno skurwielu, jak pieprzony Titanic
|
|
 |
|
doceniam to gdzie jestem i gaszę tu jak peta, tych wszystkich hipokrytów co grzebią w moich grzechach
|
|
 |
|
mam pierdolony żal chcę by to było jasne, chciałbym odpuścić,lecz kurwa nie potrafię
|
|
 |
|
jeśli będzie trzeba, z premedytacją zranię
|
|
 |
|
nikt ani nic nie jest w stanie zepchnąć mnie z wybranej drogi
|
|
 |
|
o nic nie pytam bo kurwa wiem niestety, że życie po omacku też ma swoje zalety
|
|
 |
|
no i chuj, że przeklinam i że nie jestem święty, tak czy siak nie polegnę w walce na argumenty
|
|
|
|