 |
|
"Może jestem samotny? Może mnie nikt nie kocha? Może odeszli ode mnie wszyscy? Może zdradziła mnie dziwka, bez której nie mogę oddychać? To nieważne! Nie ma takiego nieszczęścia, samotności, klęski, kobiety, która warta by była wódki".
|
|
 |
|
"Najchętniej chciałoby się wszystko rzucić, położyć się w domu do łóżka i o niczym więcej nie słyszeć".
|
|
 |
|
„To, co wy nazywacie miłością, każdy mężczyzna czuje do każdej ładnej kobiety.”
|
|
 |
|
Nie byliśmy zakochani, spaliśmy za sobą z niedbałą i krytyczną wirtuozerią, zapadając później w straszne milczenia.
|
|
 |
|
"A teraz, już prawie o północy pierwszego dnia, wciąż nie śpię, łamiąc swoje postanowienie, żeby kłaść się wcześnie - opóźniam sen, żeby odsunąć nieuniknione nadejście jutrzejszego ranka. Jeszcze jedna próba ucieczki".
|
|
 |
|
każdy człowiek rozczarowuje, ludzie mają to do siebie, że sami się zawodzą.
|
|
 |
|
"Miłość bowiem żąda odrobiny przyszłości, a myśmy mieli tylko chwile".
|
|
 |
|
"Czasami kobieta musi być bezduszną jedzą, żeby dać sobie radę w życiu, ale wierzcie mi, bycie jędzą to też ciężka praca".
|
|
 |
|
Bo gdy nie muszę już robić tego dla siebie
To obiecaj mi, że robię to dla ciebie.
|
|
 |
|
Trzy dni. Tyle o Tobie potrafiłam nie myśleć. Dla mnie to już rekord. Wszystko było ważniejsze niż myślenie o Tobie. W te trzy dni myślałam tylko i wyłącznie o sobie. O swoich potrzebach, sprawach. I wiesz ? tak wszystko mniej boli. Tamten dzień to był koniec. Ten definitywny. Już teraz to wiem. Teraz zaczynam myśleć o sobie. Żegnaj Daniel. Kocham Cię i to mocno ale jest ktoś kogo kocham bardziej. Jest osoba, która jest dla mnie ważniejsza. To ja. Siebie kocham bardziej niż Ciebie dlatego nie pozwolę się tak traktować. Bawić się mną i wracać kiedy chcesz tylko po to żeby zaraz odejść. Obiecywać, robić nadzieje i nagle znikać. Już nie jestem na Twoje zawołanie.
|
|
 |
|
Zawsze wracamy, prawda? Każda droga, na końcu się nam krzyżuję. Po prostu los nie pozwoli nam odpuścić./esperer
|
|
 |
|
Ty się nazywasz mężczyzną? Prawdziwy facet stanąłby przede mną i wbił ten nóż prosto w serce, patrząc mi przy tym w oczy. Obserwowałby jak powoli uchodzi ze mnie życie. Jak szok miesza się z żalem, jak pod powiekami zbierają się łzy, które potem zmieniają się w złość płynącą po policzkach. Przyjąłby na klatę moje próby ratowania się, zniósłby każdy cios i każde zadrapanie. Miałbyś odwagę żyć ze wspomnieniem moich ostatnich słów. Tak właśnie zrobiłby prawdziwy facet. Ty zachowałeś się co najwyżej jak jego imitacja. Ot, mały chłopiec, który chowa głowę pod kołdrę. Zabiłeś mnie na odległość, zachowałeś czyste ręce. Pierdolony tchórz, a nie mężczyzna. Nie umiałeś nawet wprost powiedzieć, że coś zgasło. Wybrałeś drogę na skróty, gdzie nie musisz patrzeć jak Twoje słowo mnie zniszczyło./esperer
|
|
|
|