 |
|
stanęłam pod drzwiami Jego domu, po czym stanowczo nacisnęłam dzwonek. chwilę później otworzyła Jego mama. lubiła mnie, jeszcze kilka miesięcy temu przyrządzałyśmy razem obiady w Jej kuchni. uśmiechnęła się ' dobrze, że jesteś ' szepnęła, ' On jest u siebie, idź tam, proszę Cię ' . spojrzałam na Jej osłabioną osobę, która nocami wylewała łzy w poduszkę. weszłam po schodach wchodząc do Jego pokoju. siedział przy otwartym oknie paląc szluga. zaśmiał się ironicznie zaciągając się. ' jesteś z siebie zadowolony? nie tylko wykańczasz siebie, ale i własną matkę. widziałeś, jak Ona wygląda? nie zauważyłeś tego jak bardzo Ją ranisz? ogarnij się, skończ z tymi fajkami, alkoholem i dragami. nie bądź pierdolonym egoistą,bo sam na tym świecie nie jesteś!' krzyczałam. zgasił peta na popielniczce i zszedł z parapetu, po czym przytulając się do mnie cicho szepnął ' tęskniłem ' . ♥
|
|
 |
|
kiedyś to do mnie przychodziłeś na lekcje, mówiąc nauczycielowi, który właśnie prowadził zajęcia, że masz zajebiście ważną misję do załatwienia, będącą sprawą, życia lub śmierci. on stał jak wmurowany, patrząc na Ciebie jak na kosmitę. Ty podbiegałeś do mojej ławki i kładłeś na Niej małą, zwiniętą karteczkę. nie mogąc od tak sobie pójść, całowałeś mnie lekko. wychodząc za drzwi, patrzyłeś na mnie, a na koniec krzyczałeś głośne 'kocham Cię!'. siedziałam, do dzwonka, z uśmiechem na twarzy, wciąż ściskając w ręce liścik 'to do wieczora, kotek. ♥
|
|
 |
|
nie udało jej się uciec. -ej! nie! nie możesz. krzyknęła czując jak chwyta ją w talii. -a właśnie że mogę, księżniczko. szepną do ucha i porwał na ręce. ona oplatając swoje dłonie wokół jego szyi machała nogami. niósł ją tak przez pół miasta. biegł dość szybko. wiatr rozwiewał jej czarne loki a wchodzące słońce nadawało jeszcze większej magii jego oczom, w których stale zatapiała wzrok. -no nie wyrywaj się tak, zaraz będziemy na miejscu. mówił ze śmiechem. po chwili dotarli na małą łąkę. zieloną, obsypaną kwiatami i budzącą się do wiosennego życia. położył ją delikatnie wśród malutkich fiołków i zaczął całować. nic nie miało dla nich znaczenia. widzieli tylko siebie. nic poza tym . ♥
|
|
 |
|
z każdym Twoim szeptem ogarniał mnie dreszcz , z każdym dotykiem odczuwałam ciepło , z każdym spojrzeniem czułam się bezpiecznie , a pocałunek doprawiał mnie o minimalne podniecenie . Twoje wargi lekko stykały się z moimi , ręce wędrowały po każdym milimetrze mojego ciała . zazdrości to zabiła , tęsknota połączyła ♥
|
|
 |
|
cieszę się gdy na mnie spojrzy. skaczę do nieba gdy do mnie mówi. ♥
|
|
 |
|
jeszcze pewnie nie raz powiem Ci że cię KOCHAM ♥
|
|
 |
|
przyszły . były . niedoszły. ;* tak określam Ciebie chociaż z Tobą nie jestem ♥
|
|
 |
|
esencja wolności zawarta w twoich objęciach . ♥
|
|
 |
|
To idź do niego. Powiedz, że go kochasz, że chcesz mu rodzić dzieci i przygotowywać chleb z salcesonem do roboty. ♥
|
|
 |
|
nic nie poradze że trudno by mi było o Tobie zapomnieć. wkońcu jesteś w każdym moim marzeniu, w każdej mojej myśli, mój mózg nie ma sekundy odpoczynku od Ciebie. [ kochanie_wypierdalaj ]
|
|
 |
|
pale papierosy i patrze w Twoje oczy, myśląc że to piekło w mojej głowie nigdy się nie skończy. [ pezet. ♥ ]
|
|
|
|