w ogóle to nie lubię pożegnań nie na rok czy dwa lata nie na całe życie najgorsze są te na króko na kilka miesięcy. najgorsze są chwile kiedy stoisz patrzysz jak ta osoba odchodzi. i śmiejesz się razem z nią a potem zostają tylko łzy.
jeśli coś ma przeminąć, to zrobi to, prędzej czy później, bez względu na to czy trzymasz to w kurczowym uścisku czy pozwalasz swobodnie tańczyć na wietrze