 |
|
brak snu stał się rutyną, obecną w moim życiu jak ból i sztuczna miłość
|
|
 |
|
dawno nie czułem się dobrze tu, znowu coś mnie ciągnie w dół
|
|
 |
|
przekraczam granice, między nami przemycam emocje
|
|
 |
|
jak masz chujowy dzień, olej wszystko i weź wdech
życie przemija raz dwa,
szkoda czasu na brednie
|
|
 |
|
"I chyba to już nie ma znaczenia. Ten rozdział już się skończył. Aż do następnej butelki i kolejnego żaru z papierosa. Bo ja zawsze tęsknię."
|
|
 |
|
liczą na wielką miłość, a ja w sobie tylko grzech mam
|
|
 |
|
może to paranoja, już sama nie wiem co mam robić
|
|
 |
|
zabierz ją gdzieś, gdzie wam nic nie trzeba. pokaż, że nie musi umierać, żeby iść do nieba
|
|
 |
|
cały czas milczysz, nazwę to monologiem
|
|
 |
|
patrz przed siebie, może zauważysz jak mnie nie ma
|
|
 |
|
czekam aż deszcz zmyje ludzi z ulic czasem ciężko jest ludzi lubić
|
|
 |
|
CIĄGLE PATRZĄ MI NA RĘCE, NIC WIĘCEJ
|
|
|
|