 |
|
dał mi potwierdzenie. gramem słów popchnął mnie do wysnucia wniosków z myślenia. rozkminy były potężne na dentystycznym fotelu, pomieszane z zastanowieniem jak dać do zrozumienia pani doktor, że kopie moje siedzenie od dołu. "myśl pozytywnie", obrazy pojawiające się - mixty, turniej, treningi, śmiech, schizy. to na tym mi zależało: na długich godzinach spędzonych na piasku, na szczęściu. nie chciałam miłości. broniłam się przed nią, więc dlaczego teraz miałabym ściągnąć zbroję? koniec. zwrócę mu te rzeczy, które powinnam. wcisnę na jego nadgarstek bransoletkę, której nie chce z powrotem. oddam mu serce, bo podobno je zabrałam. wracam do tamtego życia...od jutra. któregoś jutra.
|
|
 |
|
'wiesz, że będzie dobrze. po prostu jak zwykle trzeba czasu.'
|
|
 |
|
'nienawidzę takich dni. nienawidzę, bo to jak jebane piekło, z którym muszę się zmierzyć. jeszcze tyle godzin do końca, tyle godzin do snu. siedzę tu, nie wiem jak sobie pomóc, bo właściwie nie ma wyjścia. Słowa nie wyrażą tego jak bardzo źle mi teraz. jak bardzo chciałabym teraz po prostu zasnąć. o niczym nie myśleć, nie nakręcać się, ani nie słuchać tych głupich głosów w mojej głowie. nie chcę z nikim rozmawiać, ale nie chcę też być sama. czuję zmęczenie, ale nie chce mi się spać. przecież to wszystko pojebane, ja też. minie, wiem. wszystko będzie w porządku, jak nie jutro to za tydzień. wszystko się ułoży, ale co teraz? duszę się, dławię się słowami, które chcą wydobyć się z moich ust, ale nie mają jak. nie mają komu opowiedzieć. nie mają do kogo się przytulić, bo nikogo tu nie ma. jestem sama. nikogo nie obchodzi, że się nie trzymam. nikogo nie obchodzi, że być może umrę tu dziś na samotność.'
|
|
 |
|
'nie chcę byś obdarowywał mnie drogimi prezentami, kwiatami i czekoladkami. chcę Ciebie. chcę Twojego dotyku, pocałunku, słów. chcę Twojej bliskości, której tak bardzo mi brak, wiesz?'
|
|
 |
|
to durne, ale ma mnie. nie mogę zaprzeczyć. nie mogę powiedzieć, że ta sytuacja odsuwa mnie od niego albo, że argumenty stawiające jego osobę w negatywnym świetle, którymi mnie szpikuje, działają. w niewytłumaczalny sposób należę do niego.
|
|
 |
|
sądzę, że gdyby odszedł tak po prostu, mówiąc, iż jego serce zawróciło, nie ma już tych uczuć, cholera, nawet, że nie było ich w ogóle, zabrałby całą swoją obecność - byłoby prościej. tymczasem nie chce zwrotu wszystkich przedmiotów, które namacalnie dają o nim znać; prosi o czas, tłumacząc się tym, że to go przerosło; zamiast zniknąć i zostawić mnie ze świadomością o tym, iż muszę nauczyć się z tym żyć, zmienić uczucia, pójść naprzód, oddychać w inny sposób, w środku nocy wysyła mi wiadomości, że kocha.
|
|
 |
|
“mija kolejny dzień i wciąż trwa ten koszmar”
|
|
 |
|
“nie czułam wtedy nic ale teraz się boję, dzisiaj zdycham ze strachu, wiesz to jest chore”
|
|
 |
|
“kiedy krzyczysz,kiedy upadasz i nie możesz wstać,ponieważ jest zbyt ciężko,kiedy przyjaciół, na których myślałeś, że możesz polegać, nie ma w pobliżu,to właśnie wtedy poczujesz moją miłość”
|
|
 |
|
“wiem, że czasami się złoszczę i mówię nie to co myślę,wiem, że chronię swoje serce, ukrywając je daleko od mojego ramienia. ale nigdy nie kwestionuj tego,czy moje serce bije tylko dla ciebie, ono bije tylko dla ciebie.”
|
|
 |
|
'zmiany zachodzą i tego się nie zmieni.'
|
|
 |
|
'i wanted to fix this but couldn't stop from tearing it down'
|
|
|
|