 |
|
i wiem, że zawsze będziesz zajmował w moim sercu to samo miejsce, choćby nie wiem, co się stało. gdziekolwiek będę i ile czasu minie. nic się nie zmieni, za bardzo się przyzwyczaiłam cię kochać najbardziej na świecie.
|
|
 |
|
godzinami rozmawiam szczerze ze śmiercią i dłubię sobie nożem w zardzewiałym sercu, nie czując ani bólu, ani ulgi. otacza mnie mordercza bezsilność. brak uczuć. i nie mam sił, ani ochoty protestować. nie potrafię.
|
|
 |
|
pytam, jak oddychać, choć dobrze wiem, że nie uzyskam odpowiedzi. jestem sama, powoli znikam i jest mnie coraz mniej, nie mam nawet odbicia w lustrze. otacza mnie pustka, która tak naprawdę nią nie jest, bo ma nazwę. to rozpacz.
|
|
 |
|
zamknięta w czterech ścianach krzyczę szeptem. ta cisza powoli mnie zabija, choć inaczej, niż kiedyś. jestem tu zamknięta, w tym ciemnym lochu własnej psychiki, może to nie dno, ale panuje tu jeszcze większy bałagan, kurz unosi się w powietrzu, kłęby dymu drażnią oczy. i płaczę, choć widzę w tym coraz mniej sensu z każdą godziną.
|
|
 |
|
długopis, kolejna strona. kreuję własny scenariusz, nie życia, a wyrwanych z niego momentów. czuję, że to daje mi siłę, że to tak jakby choć na krótki moment pozbyć się tego, co nie od dziś ściska wewnętrznie, czasem nie dając nawet możliwości oddechu. / Endoftime
|
|
 |
|
to nieważne, że prawdopodobnie znów sobie nie radzę, że kolejno składam wersy znów szukając w tym jakiegokolwiek sensu, a patrząc w pustą przestrzeń jedyne czego w tej chwili pragnę, to zniknąć stąd niepostrzeżenie. trzeźwość umysłu, wiem, to bez znaczenia, tak jak i to, że chyba wciąż czuję tamto ciepło, tamtych nas, że gdzieś wewnątrz, chyba wciąż kocham i w pełni potrzebuję Ciebie, nie tak po prostu, a tak by na nowo poczuć, że wciąż tu jestem, że wciąż żyję. / Endoftime.
|
|
 |
|
nieuleczalnie chora na miłość, w kolejce do lobotomii.
|
|
 |
|
szłam przed siebie, łzy spływały coraz wolniej i wolniej po rozżarzonych policzkach i tak mało znaczyły, w deszczu, który przesiąknął każdy zakamarek mojego ciała. wiem, że gdy upadłam żadne próby podniesienia się nie miały sensu, więc leżałam patrząc w coraz ciemniejsze niebo i czując, jak wszystko wokół nie chce mieć ze mną nic wspólnego i patrzy z bezsilnością. nie miałam odwagi popatrzeć w przyszłość, więc wciąż obrywałam pociskami przeszłości, które wszystko utrudniały. stanęłam oko w oko z własnymi lękami, które nie znaczyły nic w tym nieistniejącym świecie. przeszłam obok swojej rozpaczy, wtuliłam się w dłonie bezradności i zasnęłam mokra od tęsknoty. czekałam na chwilę, kiedy zapragnę wracać. jeszcze nie nastąpiła.
|
|
 |
|
chodź. pokażmy wszystkim świat w naszych barwach. otulony naszymi spojrzeniami i pachnący naszymi perfumami. chodź. nie traćmy czasu. /happylove ;*
|
|
 |
|
Wiesz kochanie ostatnio dużo piję. Wiesz czemu? Bo usycham z tęsknoty do ciebie.
|
|
 |
|
słuchałam , gdy mówiłeś . mówiłam , gdy potrzebowałeś pocieszenia . uśmiechałam się , gdy Ty to robiłeś . płakałam , gdy Tobie życie waliło się na grzbiet . w zamian otrzymałam ' spierdalaj ' gdy to ja potrzebowałam pomocy . / misiek_smile
|
|
|
|