głupie teksty, śmieszne teksty, opisy gadu-gadutwój portal społecznościowy

Teksty znajomych użytkownika colourful_dreams

Jak na zawołanie  z nieba spadło kilka pierwszych kropel wody  które po chwili zamieniły się w prawdziwą  wiosenną ulewę.   To się chyba nie dzieje! – wrzasnęła  opadając na ławkę. – To jest ta chwila  gdy mówisz  że ty też mnie lubisz – mruknęła pod nosem  a on tylko chrapliwie się zaśmiał.    Dzwonisz do mnie  umawiasz się i strzelasz taką wiadomością. Nie jestem jakimś młokosem  do jasnej cholery – powiedział w końcu  siląc się na normalny ton. Deszcz sprawił  że włosy przykleiły mu się do czoła i wyglądał jak mały Tarzan. – Tobie się zdaje  że się zakochałaś. Platoniczna miłość  jak do plakatu. Rozumiesz? Rany boskie  jesteś naiwna. Jak cholera. Myślisz  że po kilku tygodniach znajomości po prostu kogoś kochasz? Jezu. – roześmiał się wręcz paskudnie i zmierzył wzrokiem całkowicie zaskoczoną dziewczynę. – Myślałem  że rozumiesz moje relacje  mój stosunek do Ciebie. Po prostu znajomość  bez głębszych podtekstów. 2 2

alcoholicsmile dodano: 29 października 2012

Jak na zawołanie, z nieba spadło kilka pierwszych kropel wody, które po chwili zamieniły się w prawdziwą, wiosenną ulewę. - To się chyba nie dzieje! – wrzasnęła, opadając na ławkę. – To jest ta chwila, gdy mówisz, że ty też mnie lubisz – mruknęła pod nosem, a on tylko chrapliwie się zaśmiał. - Dzwonisz do mnie, umawiasz się i strzelasz taką wiadomością. Nie jestem jakimś młokosem, do jasnej cholery – powiedział w końcu, siląc się na normalny ton. Deszcz sprawił, że włosy przykleiły mu się do czoła i wyglądał jak mały Tarzan. – Tobie się zdaje, że się zakochałaś. Platoniczna miłość, jak do plakatu. Rozumiesz? Rany boskie, jesteś naiwna. Jak cholera. Myślisz, że po kilku tygodniach znajomości po prostu kogoś kochasz? Jezu. – roześmiał się wręcz paskudnie i zmierzył wzrokiem całkowicie zaskoczoną dziewczynę. – Myślałem, że rozumiesz moje relacje, mój stosunek do Ciebie. Po prostu znajomość, bez głębszych podtekstów. 2/2

  Nie utrudniaj  do cholery – warknęła. – Chciałam ci powiedzieć  że chyba się w tobie zakochałam i cholera jasna  wcale mi się to nie podoba  ale cholera  ja nic na to nie poradzę. Szlag by to  nadużywam cholery. On wybałuszył oczy i uniósł jedną brew  a ona westchnęła ciężko  nie do końca radząc sobie z napięciem  które aż iskrzyło w powietrzu.   Ty jesteś we mnie co? – wykrztusił wreszcie  wyłamując palce. Zaśmiała się nerwowo i wzruszyła ramionami.   Zakochana. Jak idiotka z komedii romantycznych. Teraz możesz mnie wyśmiać i kazać iść do diabła. – Dziewczyna wzruszyła ramionami  próbując zachować powierzchowny spokój  podczas gdy w środku aż kipiała.  On natomiast usiadł na ławce i ukrył twarz w dłoniach.   Świetnie. Super. Zajebiście. Ja wyznaję facetowi miłość  a ten się załamuje. Może jeszcze zacznie padać? – mruknęła pod nosem  siadając obok niego 1 2

alcoholicsmile dodano: 29 października 2012

- Nie utrudniaj, do cholery – warknęła. – Chciałam ci powiedzieć, że chyba się w tobie zakochałam i cholera jasna, wcale mi się to nie podoba, ale cholera, ja nic na to nie poradzę. Szlag by to, nadużywam cholery. On wybałuszył oczy i uniósł jedną brew, a ona westchnęła ciężko, nie do końca radząc sobie z napięciem, które aż iskrzyło w powietrzu. - Ty jesteś we mnie co? – wykrztusił wreszcie, wyłamując palce. Zaśmiała się nerwowo i wzruszyła ramionami. - Zakochana. Jak idiotka z komedii romantycznych. Teraz możesz mnie wyśmiać i kazać iść do diabła. – Dziewczyna wzruszyła ramionami, próbując zachować powierzchowny spokój, podczas gdy w środku aż kipiała. On natomiast usiadł na ławce i ukrył twarz w dłoniach. - Świetnie. Super. Zajebiście. Ja wyznaję facetowi miłość, a ten się załamuje. Może jeszcze zacznie padać? – mruknęła pod nosem, siadając obok niego 1/2

Ta świadomość  że tak na prawde sama siebie ranisz miłością którą komuś dajesz.   an

choohe dodano: 29 października 2012

Ta świadomość, że tak na prawde sama siebie ranisz miłością którą komuś dajesz. | an
Autor cytatu: an-reckless

  od wczoraj nie czuję  że żyję. Nie brakuje mi obecności snu w dzisiejszej nocy. Nie potrzebne było mi śniadanie  które jeszcze wczoraj robiła mi mama  a dziś po prostu go nie chciałam. Wszystko robię zbyt mechanicznie. Umarłam czy on odszedł? Chyba wszystko razem.   abstractiions.

abstractiions dodano: 29 października 2012

` od wczoraj nie czuję, że żyję. Nie brakuje mi obecności snu w dzisiejszej nocy. Nie potrzebne było mi śniadanie, które jeszcze wczoraj robiła mi mama, a dziś po prostu go nie chciałam. Wszystko robię zbyt mechanicznie. Umarłam czy on odszedł? Chyba wszystko razem. / abstractiions.

  mam ochotę wydrapać sobie żyletką  jego imię na nadgarstku   żeby zapamiętać imię największego skurwysyna w  mieście.   abstractiions.

abstractiions dodano: 29 października 2012

` mam ochotę wydrapać sobie żyletką jego imię na nadgarstku , żeby zapamiętać imię największego skurwysyna w mieście. / abstractiions.

  znów do cholery czuję to samo. Po raz kolejny nie mogę jeść i oddychać bo silny ból napierdala w moją klatkę piersiową. W mojej głowie kumulują się identyczne myśli. Nie potrafię zrozumieć dlaczego  już drugi raz spotkało mnie to samo. Dlaczego pokochałam innego mężczyznę  innego ale całkiem podobnego do poprzedniego. Nie umiem pojąć dlaczego dziś znów cierpię. Przecież ja i on   to miało być dobre.   abstractiions.

abstractiions dodano: 29 października 2012

` znów do cholery czuję to samo. Po raz kolejny nie mogę jeść i oddychać bo silny ból napierdala w moją klatkę piersiową. W mojej głowie kumulują się identyczne myśli. Nie potrafię zrozumieć dlaczego, już drugi raz spotkało mnie to samo. Dlaczego pokochałam innego mężczyznę, innego ale całkiem podobnego do poprzedniego. Nie umiem pojąć dlaczego dziś znów cierpię. Przecież ja i on - to miało być dobre. / abstractiions.

  ręce drżą  serce przyspiesza  tracę panowanie nad ciałem  a łzy same spadają po policzkach. Tak  znów przechodzę przez to samo. Po raz kolejny rozpierdoliło się zaufanie. Kolejny facet okazał się nie tym za jakiego go uważałam.   abstractiions.

abstractiions dodano: 28 października 2012

` ręce drżą, serce przyspiesza, tracę panowanie nad ciałem, a łzy same spadają po policzkach. Tak, znów przechodzę przez to samo. Po raz kolejny rozpierdoliło się zaufanie. Kolejny facet okazał się nie tym za jakiego go uważałam. / abstractiions.

  ręce drżą  serce przyspiesza  tracę panowanie nad ciałem  a łzy same spadają po policzkach. Tak  znów przechodzę przez to samo. Po raz kolejny rozpierdoliło się zaufanie. Kolejny facet okazał się nie tym za jakiego go uważałam.   abstractiions.

abstractiions dodano: 28 października 2012

` ręce drżą, serce przyspiesza, tracę panowanie nad ciałem, a łzy same spadają po policzkach. Tak, znów przechodzę przez to samo. Po raz kolejny rozpierdoliło się zaufanie. Kolejny facet okazał się nie tym za jakiego go uważałam. / abstractiions.

  to już nigdy nie może być takie samo. Nigdy nie będę mogła spojrzeć Ci w oczy i pomyśleć o  bezgranicznym zaufaniu. Nigdy nie zrobię niczego co miałbyś zostawić tylko dla siebie. Ciągle będę grała przed Tobą kogoś kim nie jestem bo nie ma już zaufania  nie ma. Dziś? Odchodzę  za dużo fałszu.   abstractiions.

abstractiions dodano: 28 października 2012

` to już nigdy nie może być takie samo. Nigdy nie będę mogła spojrzeć Ci w oczy i pomyśleć o bezgranicznym zaufaniu. Nigdy nie zrobię niczego co miałbyś zostawić tylko dla siebie. Ciągle będę grała przed Tobą kogoś kim nie jestem bo nie ma już zaufania, nie ma. Dziś? Odchodzę, za dużo fałszu. / abstractiions.

 cz 1. było coś po 3 w nocy  siedziałam nad chemią kiedy nagle zabrzmiał dzwonek Małpy  a na wyświetlaczu pojawiło się imię jednego z jego kumpli. Pomyślałam  że znów się napił i mam go odebrać bo nie jest w stanie dojść do domu. Nie zdążyłam powiedzieć  słucham  bo od razu usłyszałam krzyk jakiś lasek  a kumpel zdążył tylko powiedzieć nazwę ulicy na której znajdował się klub do którego często chodziliśmy ze znajomymi. Ubrałam się i poprosiłam ojca żeby zawiózł mnie na miejsce. Powiedziałam mu  że ma stanąć na rogu ulicy   nie chciałam aby widział to  czego się spodziewałam dlatego kazałam wrócić mu do domu  zapewniając że ktoś mnie odwiezie. Kilkanaście sekund później  byłam świadkiem czegoś  co do dziś powraca w snach. On  leżał na chodniku pod klubem  dwóch kolesi wyższych ode mnie co najmniej o pół metra napierdalało go z całych sił  a reszta tłumu zebrała się w kółku i wykrzykiwała swoje myśli. Przedarłam się przez tych wszystkich ludzi z nieopisaną adrenaliną we krwi.

abstractiions dodano: 28 października 2012

`cz 1. było coś po 3 w nocy, siedziałam nad chemią kiedy nagle zabrzmiał dzwonek Małpy, a na wyświetlaczu pojawiło się imię jednego z jego kumpli. Pomyślałam, że znów się napił i mam go odebrać bo nie jest w stanie dojść do domu. Nie zdążyłam powiedzieć "słucham" bo od razu usłyszałam krzyk jakiś lasek, a kumpel zdążył tylko powiedzieć nazwę ulicy na której znajdował się klub do którego często chodziliśmy ze znajomymi. Ubrałam się i poprosiłam ojca żeby zawiózł mnie na miejsce. Powiedziałam mu, że ma stanąć na rogu ulicy - nie chciałam aby widział to, czego się spodziewałam dlatego kazałam wrócić mu do domu, zapewniając że ktoś mnie odwiezie. Kilkanaście sekund później byłam świadkiem czegoś, co do dziś powraca w snach. On, leżał na chodniku pod klubem, dwóch kolesi wyższych ode mnie co najmniej o pół metra napierdalało go z całych sił, a reszta tłumu zebrała się w kółku i wykrzykiwała swoje myśli. Przedarłam się przez tych wszystkich ludzi z nieopisaną adrenaliną we krwi.

cz.2 Bez chwili zawahania weszłam pomiędzy tych facetów  którzy właśnie zabijali mężczyznę  który był dla mnie wszystkim. Jakby z oddali usłyszałam głosy ludzi  będących w szoku. Z całą siłą jaką udało mi się tylko zebrać w sobie  odepchnęłam jednego z tych sukinsynów. Nie zdążyłam odwrócić się ku drugiemu  czując silny ból przez uderzenie w głowę. Złapali mnie za nadgarstki  przyciągając do muru. Nie mogłam zrobić nic. Po reszcie nocy spędzonej w szpitalu  ujrzałam jego obok. Obydwoje byliśmy cali w siniakach z bólem na ciele. Mimo wszystko nie żałowałam tego. On był obok  a ja przynajmniej tak mogłam pokazać mu jak bardzo go kocham. Dziś mam świadomość że może niezdarnie  ale uratowałam mu życie.   abstractiions.

abstractiions dodano: 28 października 2012

cz.2 Bez chwili zawahania weszłam pomiędzy tych facetów, którzy właśnie zabijali mężczyznę, który był dla mnie wszystkim. Jakby z oddali usłyszałam głosy ludzi, będących w szoku. Z całą siłą jaką udało mi się tylko zebrać w sobie, odepchnęłam jednego z tych sukinsynów. Nie zdążyłam odwrócić się ku drugiemu, czując silny ból przez uderzenie w głowę. Złapali mnie za nadgarstki, przyciągając do muru. Nie mogłam zrobić nic. Po reszcie nocy spędzonej w szpitalu, ujrzałam jego obok. Obydwoje byliśmy cali w siniakach z bólem na ciele. Mimo wszystko nie żałowałam tego. On był obok, a ja przynajmniej tak mogłam pokazać mu jak bardzo go kocham. Dziś mam świadomość że może niezdarnie, ale uratowałam mu życie. / abstractiions.

  z czasem zaczęło nam czegoś w sobie brakować. Zaczęliśmy żyć na przekór sobie  każdy coraz bardziej oddzielnie. Ty odszedłeś do tej suki  wódki  ja natomiast zaczęłam coraz bardziej zakochiwać się w zielonym sensie istnienia. Zacząłeś coraz częściej jeździć w nielegalnych wyścigach  ja coraz słabiej znosiłam brak Twojej obecności nocą. Spotykaliśmy się jedynie w drzwiach kiedy Ty wychodziłeś  a ja dopiero wracałam. Prowadziliśmy oddzielne życie na dwóch innych krańcach miasta. Nie podobały Ci się kolczyki   zaczęłam coraz częściej ozdabiać sobie nimi ciało. Ja nigdy nie lubiłam pewnego zapachu perfum  Ty zacząłeś wylewać go na siebie litrami. Nie staraliśmy się być już dla siebie ważni. Wręcz przeciwnie   wkurwiała nas wzajemna obecność.   abstractiions.

abstractiions dodano: 28 października 2012

` z czasem zaczęło nam czegoś w sobie brakować. Zaczęliśmy żyć na przekór sobie, każdy coraz bardziej oddzielnie. Ty odszedłeś do tej suki, wódki, ja natomiast zaczęłam coraz bardziej zakochiwać się w zielonym sensie istnienia. Zacząłeś coraz częściej jeździć w nielegalnych wyścigach, ja coraz słabiej znosiłam brak Twojej obecności nocą. Spotykaliśmy się jedynie w drzwiach kiedy Ty wychodziłeś, a ja dopiero wracałam. Prowadziliśmy oddzielne życie na dwóch innych krańcach miasta. Nie podobały Ci się kolczyki - zaczęłam coraz częściej ozdabiać sobie nimi ciało. Ja nigdy nie lubiłam pewnego zapachu perfum, Ty zacząłeś wylewać go na siebie litrami. Nie staraliśmy się być już dla siebie ważni. Wręcz przeciwnie - wkurwiała nas wzajemna obecność. / abstractiions.

Moblo.pl
Użytkownicy
Reklama
Archiwum
Kontakt
Regulamin
Polityka Prywatności
Grupa Pino
Reklama
O Grupie Pino
Kontakt
Polecane strony
Transmisja Live
Darmowe galerie i hosting zdjęć