 |
|
To jest mężczyzna, któremu możesz opowiedzieć życie bez obawy, że podsumuje to słowem "hała", z którym możesz siedzieć o 4 rano na ławce,palić papierosy i patrzeć na wschód słońca, a potem on zwyczajnie odprowadza Cię do domu i ani przez chwilę nie próbuje dobrać się do Twoich majtek, choćbyś nawet sama tego chciała, facet który docenia,nie rzuca tanimi tekstami, rozmawia z dziewczynami tak naprawdę, inteligentny i niezwykle w tej swojej inteligencji seksowny, bardzo męski i cholera, do tego romantyczny. Myślałam, ze nie spotyka się już takich facetów, byłam przekonana, że nie istnieją, że wyginęli,dawno zniknęli w tym pokoleniu gorszym od holokaustu, wśród psychofanów: air max'ów, żyletek, Słonia, amfy, rurek, szybkich najebek, oralnego seksu, zbyt luźnych ubrań, ruchania w kiblach, i innego gówna;że wszystkich omamiły podprogowe przesłania krzyczące "masz być chujem!" emitowane skąd tylko się da;ale On istnieje, jest tutaj, pieprzy wszystkie chore normy i co najważniejsze - jest mój
|
|
 |
|
Zanim powiemy sobie o trzy słowa za dużo obejmij mnie swoimi ramionami, mocno, tak bardzo, że nie będę w stanie przez najbliższe dni wytępić Twoich perfum. Proszę, przytul mnie, nie obiecuj wiele, tylko złap mnie za dłonie, nie patrz mi w oczy, to zbyt bardzo uzależnia. To absurdalne w jakim stanie teraz jestem, co jestem w stanie zrobić i o czym myślę, gdy Ty nie jesteś przy mnie.. / nieracjonalnie
|
|
 |
|
"Okrutne dla oczu - widzieć sposób, w jaki sprawia, że się uśmiechasz. Okrutne dla oczu - obserwowanie jak przytula to, co kiedyś było moje."
/nieracjonalnie
|
|
 |
|
Te praktycznie niezauważalne znaki, te drgania ciała, specyficzny splot dłoni, opatulenie się rękoma; niby nic, niby normalne. Przyjaciel - osoba, która widzi pod tym drugie dno.
|
|
 |
|
Układam w myślach tysiące wersji, dlaczego się nie odzywa, martwię się i pocieszam na zmianę. Patrząc ogólnie na to, co robię to pracuję na półtora etatu starając się pomóc innym, doradzić coś i rozwiązać wszelakie problemy, a zarazem nie mogę znaleźć choć grama taktyki na swoje życie. Znajomy wyciąga maryśkę zapewniając, że takowy gram mi wiele ułatwi, a mi trzęsą się dłonie, i to nie Parkinson. To moje serce jest chore.
|
|
 |
|
wiesz co ci powiem? kocham byc przy tobie, patrzec w twoje oczy kiedy mowisz do mnie.
|
|
 |
|
mam wrazenie ze oddalam sie od ciebie, odplywam i chyba jestem w niebie... chyba nic szczegolnego sie nie dzieje, tylko nie wiem czy naprawde istniejesz..
|
|
 |
|
znikam gdzies, noc i dzien zlewa sie w jedna calosc kiedy nie ma cie. tone znow, milion slow, dotyk twoj... niczego juz nie jestem pewien
|
|
 |
|
chce miec dzis ta pewnosc i grac otwarta karta, chce ta pewnosc miec w sobie, ze tylko ja jestem w twojej glowie, i w myslach, ze znowu do mnie przyszlas, czysta jak krysztal... otwieram oczy - w tej sekudzie pryslas, od dzisiaj z mego serca zniklas... na zawsze
|
|
 |
|
swiat na nas zaczeka. i niech milosc plynie przy osiedla i niech smutek ginie w zimnym piwie, niech cialo do ciala przylega.
|
|
 |
|
serce w sercu - milosc w moim miescie
|
|
|
|