 |
|
Nienawidzę leżeć w łóżku po naszej kolejnej kłótni i zastanawiać się jak długo jeszcze wytrzymamy. Nienawidzę martwić się o to, że to może być koniec,którego tak nie chcę. /esperer
|
|
 |
|
Nie zliczysz , ile razy mówiłaś , że jest okej a tak naprawdę rozpierdalało Cię od środka. Nie zliczysz , ile razy uśmiechałaś się , chociaż miałaś ochotę płakać jak dziecko. Nie zliczysz, ile razy oszukiwałaś samą siebie , że on cie kocha. Nie zliczysz, ile razy spierdoliłaś coś , na czym Ci zależało . Nie zliczysz, ile razy miałaś ochotę umrzeć , zapaść się pod ziemię , po prostu zniknąć . Nie zliczysz , ile razy tak bardzo pragnęłaś być szczęśliwa , a za każdym razem znowu coś stawało Ci na drodze . Pewnych rzeczy nie da sę policzyć , bo niektóre błędy popełniamy zbyt często. [ besty. ]
|
|
 |
|
Szliśmy ulicą, a ja podskakując jak dzieciak cieszyłam się ze śniegu, z cudownej magii świąt. Dookoła nas było pełno światełek, które rozjaśniały mrok, malutkich choinek i mikołajów. Z białego puchu lepiłam śnieżki i rzucałam nimi w ciebie z całej siły. - Strasznie zmarzły mi ręce. - Trzeba było mnie oszczędzić. Rękawiczki by nie przemokły, gdybyś zostawiła śnieg w spokoju - powiedziałeś do mnie uśmiechając się głupkowato i otrzepując kurtkę. - Dawaj łapę. Posłusznie podałam Ci moją rękę a moje ciało od razu nabrało ciepła. - Ej, kochana, czerwienisz się! - zacząłeś się ze mnie śmiać, i stanąłeś w miejscu patrząc się w moje oczy. - Głupi jesteś! To od zimna! - Zbliżyłeś się do mnie zerkając na moje usta, które ze chwile złączyły się z Twoimi. Zastygliśmy tak na kilka sekund, które były dla mnie wiecznością . - Lubię Cię, wiesz? - powiedziałeś, łapiąc mnie za drugą rękę. - Ja też Cię lubię. Cholernie Cię lubię - odpowiedziałam, wtulając się w twoją mokrą kurtkę.
|
|
 |
|
- Obiecaj, że zaprosisz mnie w przyszłości na swój ślub .
- Ślub bez panny młodej przecież się nie odbędzie ..
|
|
 |
|
przyszedł i pokochał. bezwzględnie, nie patrząc na innych .
nie zwracając uwagi na czyjeś poglądy, czy ludzkie plotki.
był obok, wspierał i opiekował się. czułam się ważna, byłam dla Niego kimś,
za kogo gotów był oddać życie. otaczał bezpieczeństwem i wielkim sercem.
był moim ojcem, bratem i chłopakiem jednocześnie. był człowiekiem,
dla którego słowo " miłość " wiązało się ze słowem " kocham " .
potrafił czule szeptać ile dla Niego znaczę i potwierdzać innym,
że jestem Jego własnością. robił to perfekcyjnie,
kochał tak idealnie, odszedł - bez zastanowienia.
|
|
|
|