 |
|
nie ! skądże ! to wcale nie jest twoja wina, że nie mogę w nocy spać, że siedzę w domu i płaczę, kiedy moi przyjaciele się świetnie bawią, że kłócę się ze wszystkimi, że mój kot głoduje, że nie umiem normalnie funkcjonować.
|
|
 |
|
lubiłam, kiedy biegł do mnie przemoknięty przez całe miasto, bo zanosiło się na burzę, a wiedział jak bardzo boję się burzy.
|
|
 |
|
zupełnie świadomie wybieram Ten kawałek w odtwarzaczu. ten tak dotkliwie opisujący sytuację w której utknęliśmy, w której pogubiliśmy się do maksimum pozostawiając za sobą wszelkie strzępki nadziei. moment, w którym nagle otrzeźwieliśmy przywołując na powrót rozsądek. w którym ja rozszarpałam słowami Jego serce, a On tym ostatnim pocałunkiem - ostatecznie zabił moje wszystko. chwila, kiedy łzy były tak normalne, a ból oznaczał czynnik, który miał zarówno Jego, jak i mnie, nigdy nie opuścić.
|
|
 |
|
bo są ludzie, których kochasz i będziesz kochać niezależnie od tego, jaką krzywdę ci zrobią .
|
|
 |
|
przyjaciel to osoba, która bez względu na sytuację: w przypadku śmierci dziadka, zdechnięcia chomika, czy chociażby zafarbowania najlepszej sukienki - będzie wiedziała co robić. nie rzuci pustego 'ułoży się, jestem z Tobą' po czym odejdzie, cicho zamykając za sobą drzwi. zwyczajnie zmusi nas do patrzenia sobie w oczy, usiądzie tuż przed nami i będzie milczeć, że świadomością, że teraz tylko tego potrzebujemy. ciepła bezwzględnej obecności, bez szeptu jakichkolwiek słów.
|
|
 |
|
a czasami poznanie nowej osoby można nazwać nowym życiem.
|
|
 |
|
` niesamowite, jak pewne rzeczy dodają skrzydeł i łamią serce w tym samym czasie , / zksiążki.
|
|
 |
|
zabiję tą szmatę ! i zakopię w ogródku albo lepiej nie w ogródku, bo plastik się 1000 lat rozkłada . / net.
|
|
 |
|
jedno życzenie? chcę... chcę, żeby spełniły się moje marzenia.
|
|
 |
|
miałam zły dzień, miesiąc, rok. kurwa! całe życie !. / ?.
|
|
 |
|
niepewnie położył swoją dłoń na mojej spoczywającej na stygnącym chodniku. nachylił się do mojego ucha cicho szepcząc moje imię. - bądź ze mną szczera. nienawidzisz mnie, prawda? za to co zrobiłem? - pytał pobierając co chwila do płuc urywane hausty powietrza. podniosłam wzrok zagryzając dolną wargę. zauważyłam jak w Jego oczach igra cholerna mieszanka wszelkich uczuć - począwszy od nadziei, przez żal, aż po odrazę do samego siebie. - jesteś kretynem. - wydusiłam i poczekałam na Jego reakcję. spuścił głowę, schował twarz w dłoniach. odnalazłam Jego podbródek palcami następnie unosząc Go jako niemą prośbą o spojrzenie na mnie. - kretynem, któremu oddałam serce. - dokończyłam wsuwając się w Jego ramiona ze świadomością, że będzie już mój, na zawsze.
|
|
 |
|
kiedy muskał wargami mój policzek szepcząc, że najchętniej nigdy nie odstępowałby mnie na krok - mogłam śmiało powiedzieć, że odnalazłam niebo. wyszukałam je tutaj, przy Nim. najcudowniejsze miejsce, jakie mogłam sobie wymarzyć.
|
|
|
|