 |
|
Dzisiaj, gdybyś przyszedł do mnie i powiedział, że kochasz - uśmiechnęłabym się, podeszła bliżej, tak blisko, że nasze usta prawie by się stykały i wyszeptała z całą, dotąd skrywaną, namiętnością: "za późno..."
|
|
 |
|
czasem wystarczy chwila, by się do kogoś przywiązać, a żeby zapomnieć o nim potrzeba całego życia.
|
|
 |
|
po prostu uwielbiam moją mamę, która całkiem niechcący wydrukowała sobie pierwsze dwa rozdziały 'zgniłej duszy', i studiując akcje łóżkowe bohaterów zaczęła tylko krzyczeć do mnie na cały dom, że fajnie piszę.
|
|
 |
|
kochać teraz muszę za Ciebie.
|
|
 |
|
na ścianie Twe zdjęcia to tylko złe wspomnienie.
|
|
 |
|
kładzie dłonie na moich ramionach. - zamknij oczy. - poleca mi z tym niemożliwie łobuzerskim uśmiechem. przymykam powieki. - i nie podglądaj. - szepcze cicho, na wysokości mojego ucha sięgając równocześnie mojej dłoni. splata ze sobą nasze palce. - spróbuj mi zaufać... zmieniłem się. - pierwsze łzy wypływające na policzki, zza zaciśniętych powiek. zjawa przeszłości, cień, który podąża za nami bez względu na to, jak usilnie próbujemy pozostawić go na przestrzeni czasu. wtulam się w Jego ramiona na znak tego, że rozumiem - choć doskonale wiem, iż od tak nie zerwie kontaktu z tym, z czym zmaga się przez lata. - kocham Cię. - mruczy, a ja zaciskam dłonie na Jego koszulce. rozmywa się przypuszczenie, że jestem ważna tylko i wyłącznie po białym proszku. pojawia się nowe - to jeszcze nie koniec, mamy o co walczyć.
|
|
 |
|
od miłości uciekłam, nie chcę jej już znać.
|
|
 |
|
to zaskakujące, jak człowiek może się tak zmienić, a tak krótkim czasie.
|
|
 |
|
gdyby tylko wiedział, jak cholernie tęsknię.
|
|
 |
|
generalnie, po co nie sięgniesz - czy to lampka wina, kilka kieliszków karmelowego likieru czy chociażby ćwiartka czystej - to, co tak dotkliwie siedzi Ci w sercu i nie pozwala spać po nocach, nie zniknie. taka cholerna prawidłowość.
|
|
|
|