 |
|
mam zły dzień od paru dni
|
|
 |
|
nie mogę zasnąć a dobrze wiem, nienawidzisz mnie za mało, kochasz mnie za bardzo. jesteś jak światło, które płonie, gdy latarnie gasną, jesteś jak van Gogh, opisujesz moją prozę swoją ręką barwną, ty wygrywasz z tym demonem co mi nie da zasnąć
|
|
 |
|
może amputują przeszłość i będę lepszy
|
|
 |
|
w obronie wódy powiem, że dużo też odpierdoliłem na trzeźwo
|
|
 |
|
już nie będzie pierwszych randek. już nie będzie tego uczucia, kiedy po raz pierwszy ściągasz z niej stanik, ona ma dwadzieścia lat i pachnie bzem. nie będziesz już na studiach. nie będziesz już pił do rana z przyjaciółmi, budując więzi, które są w stanie przetrwać dekady. nie będziesz krzyczał do niej pełnym głosem “kocham cię” i nie będziesz już widział pełnego oddania uśmiechu kobiety. bez śladu cynizmu. nie zobaczysz już nigdy światła w jej oczach na twój widok, kiedy masz swoje usta trzy centymetry od jej i trzymasz jej twarz w dłoniach.
|
|
 |
|
piłem melisę na uspokojenie, ale wkurwiał mnie jej smak
|
|
 |
|
odezwij się czasem, ciekawa jestem gdzie i z kim teraz umierasz
|
|
 |
|
zmarnowaliśmy świt, a tego nie wybaczy nam żadne niebo
|
|
 |
|
kiedy spadnie ostatni liść, wyschnie ostatnie drzewo i zostanie złowiona ostatnia ryba, zrozumiemy, że nie można jeść pieniędzy
|
|
 |
|
bądź dobrej myśli, bo po co być złej
|
|
 |
|
kontrolujemy mniej rzeczy, niż chcemy przyznać
|
|
 |
|
gdy rozmyślasz o życiu musisz pamiętać o dwóch rzeczach: żadna ilość poczucia winy nie naprawi błędów przeszłości i żadna ilość nerwów nie jest w stanie zmienić przyszłości
|
|
|
|