 |
|
powoli tracę siły i rozum, słyszysz?
|
|
 |
|
świat skurczył się do powierzchni łóżka. słuchawki z pięciometrowym kablem stały się dziwnie niebezpieczne, moja matka musiała wynieść je z pokoju. rozumiesz, prawda? mogłyby opleść szyje
|
|
 |
|
ludzie mówią "w morzu jest masa ryb", ja odpowiadam "pierdol się, on był moim morzem"
|
|
 |
|
dziś na część nie można liczyć, każdy w swoją stronę bije, szkoda, że wiążąc znajomość czekamy, aż ona minie
|
|
 |
|
rozsypałem się jak puzzle, kto poskłada mnie co?
|
|
 |
|
jestem gdzieś, lecz nie szukaj mnie, bo nie chcę dalej żyć
|
|
 |
|
odwracam się i potykam. cholera, przecież nikt nie goni
|
|
 |
|
zazwyczaj idę pić, a tańczę przy okazji
|
|
 |
|
dzień za dniem coraz bardziej kończy się świat
|
|
 |
|
marzę o kimś, kto zmiesza się ze mną, rozcieńczy samotność
|
|
 |
|
ze mną można tylko w dali znikać cicho
|
|
 |
|
tylko wzrok jakiś głupi, pusty i wszędzie cie pełno, aż idzie sie wkurwić
|
|
|
|