 |
|
boję się cokolwiek zmienić w moim życiu. ale jednak.. zrobię to. przełamię wszystkie bariery i zmienię się. DLA CIEBIE. aby uratować nasz związek, przeniosę góry.
|
|
 |
|
odpalając papierosa, odruchowo przytulam się do twojej piersi, by lepiej usłyszeć dźwięk spalającej się fajki. zadając pytanie 'co by było, gdybym wzięła bucha?', patrzysz na mnie tymi niebieskimi oczami przepełnionymi troską i kategorycznie mi zabraniasz. broń mnie, chroń. i.. weź jeden haust dymu za nas, za naszą miłość.
|
|
 |
|
wiesz, gdzie widzę prawdziwą miłość? między moją rodzicielką a moim tatą. tylko ona pyta się milion razy na minutę, czy czegoś mu nie brak, gdy jest chory. tylko on przynosi jej kwiaty na dzień kobiet albo po prostu od tak, bez okazji. kiedy kłócą się, kto ma umyć naczynia, bo każde chce dla drugiej osoby jak najlepiej. i tylko on widzi we mnie kopię swojej miłości. chcę i pragnie, bym była taka sama jak ona dla swojego męża. kochają się, mimo wielu kłótni, nieporozumień. i obiecuję stworzyć taką samą rodzinę, jaką mam teraz.
|
|
 |
|
obdarzając kogoś zaufaniem pamiętaj, że możesz je stracić. bezpowrotnie.
|
|
 |
|
za każdym kolejnym razem, prymitywnie sobie powtarzamy jakimi skurwysynami jest płeć brzydsza. jak bardzo ranią, zawodzą, krzywdzą i odchodzą. pojawiają się, żeby nabrudzić. spierdalają, a my sprzątamy. ale mimo tego i tak się decydujemy na kolejnego z nich. mając świadomość ile będziemy zamiatać wspomnienia pod dywam i jak długo spierać wino z pościeli. wiemy, że czeka nas sprzątanie jak po dużym ruchu w burdelu, ale i tak się na to decydujemy dla pierdolonego czucia się potrzebną.
|
|
 |
|
nie obiecuj, że bedziesz. obiecaj, że pojawisz się chociaż raz w tygodniu, żeby potrzymać mnie za rękę. w to jestem bardziej skłonna uwierzyć. i zdecydowanie bardziej wolę być trzymana za rękę, nijeżeli za serce.
|
|
 |
|
powiedział, że kocha odchodząc. wolałaby, żeby ją nienawidził zostając.
|
|
 |
|
nie rozumiesz, nie widzisz tego co jest dla Ciebie tlenem. absurdem jest fakt, ze zauwazasz to dopiero gdy odetna Ci jego dopływ. dusisz się, po omacku starając się nabrać powietrza. wspomnienia, który jak zakażony tlen wirują w Twoich płucach dusząc Cię jeszcze bardziej. nie możesz otworzyć okna. jesteś bez wyjścia. dławienie się brakiem powietrza, czegoś najcenniejszego, najistotniejszego jest Twoim jedyną opcją, jaką możesz brać pod uwagę. warto doceniać, że nasze serce ma czym oddychać. w każdej chwili ktoś może nam zapierdolić butle tlenową. nasze szczęście.
|
|
 |
|
''Ona w jego ramionach, związek idealny-popatrz
uśmiechnięci to szczęście na pokaz.
Takich par mnóstwo- brak miłości, oszustwo,
obojętne spojrzenie, w tych oczach pusto.
Ustąp drugiej osobie- nie bądź głupi,
lepiej się przytulać, całować, niż się kłócić.
Los jest srogi, życie Ci się przekręci,
stracisz swą miłość, wtedy dopiero zatęsknisz.
W te kłótnie nie brnij, to kolejne dni,
nigdy już nie wrócą, więc zacznij normalnie żyć.
Rąk drżenie, ciśnienie, walka o zdanie,
histeria, krzyki- to nie jest życie normalne .
Idealne związki- rzadkość, lecz bywa
zrozumienie, wspaniałe chwile przeżywać.
Kłótnie, awantury- bez sensu stracony czas
życie jest po to, by jak najwięcej z niego brać..''
|
|
 |
|
Zapatrzona w Twoje zdjęcie, już od dobrych kilku godzin.
Mogłabym patrzeć na nie wiecznie, jakoś ciągle nie mam dosyć
|
|
|
|