 |
|
"Tamte dni to przeszłość, dziś to wszystko wraca."
|
|
 |
|
Czasami patrzymy sobie głęboko w oczy i widzimy przeszłość.
|
|
 |
|
Chce Ci powiedzieć, że tęsknię.
|
|
 |
|
“Bycie sobą powinno nazywać się bohaterstwem w tych czasach.”
|
|
 |
|
Tak. To już koniec. Serce aż krzyczy, dusza również, bo straciło kogoś, kto był dla nich najważniejszy. Nie chciałam, żeby to właśnie tak wyszło. Owszem zjebałam na całej linii, ale w dalszym ciągu kocham Cię. Kocham Cię na swój sposób. Tak, zniszczyłam coś, co mogło trwać wiecznie. Nigdy, ale to nigdy nie daruję sobie tego. Ale jedno, co mnie uszczęśliwia, to to, że mogłam być z Tobą tak długo, że mogłam być częścią Ciebie przez pewien czas. Wtedy miałam pewność, że jestem dla Ciebie wyjątkowa, że najważniejsza. Jednak to już się skończyło. Leżąc w łóżku zastanawiam się, co by było gdyby... Lecz prawda jest bolesna, już nigdy nie będzie tak jak wcześniej. Stosunkowo niedawno. Jednak jestem Ci wdzięczna, za to, że nie słuchałeś tego, co o mnie mówią. Poznałeś mnie sam i dopiero oceniłeś. Zobaczyłeś nie tylko moją okładkę, ale i treść. Nie obchodzi mnie, że będę okropnie cierpieć. Cieszę się, że byliśmy razem. To tyle.
|
|
 |
|
“Chciałbym Tobie wszystko powiedzieć, ale o nic mnie nie pytasz.”
|
|
 |
|
“I chciałem Cię dotykać. Bez opamiętania i bezwstydnie. Ze spuszczonymi ze smyczy i obroży zmysłami.”
|
|
 |
|
I czasami pędzę jak głupiec, myśląc, że szczęście i tak w między czasie gdzieś kupię.
|
|
 |
|
Nie uwierzysz, jak można być ślepym, karmiąc oczy oczekiwaniem.
|
|
 |
|
"Coś ciągnie mnie, jak magnes do Ciebie.."
|
|
 |
|
Potrzebuję Cię bardziej niż przypuszczałam. Ta samotność wyżera mnie od środka. Upadam. Proszę, bądź. Obejmij mnie swoimi ramionami i nie puszczaj dopóki nie poczuję się lepiej. Albo wiesz co? Nie puszczaj mnie nigdy.
|
|
 |
|
Cisza, która otula mnie swoim dotykiem jest tak przerażająca, sprawia, że nie mogę spokojnie myśleć, nie potrafię się niczemu przeciwstawić... Wydaje mi się momentami, że nawet nie chcę tego robić. Wmawiam sobie, że jest dobrze, że wszystko się powoli ułoży. Zakładam więc tą maskę na twarz, która sprawia, że uciekam, gdzieś w dal. Nie przyznaję się ludziom do tego co czuję, nie przyznaję się do strachu i goryczy, którą czuję w sobie.. Duszę się tym, bo to jest złe, ale nie potrafię inaczej. Nie mogę, nie chcę. Powinnam być silna, dawać dobry przykład i tak robię. Tylko czasami pojawiają się w moich oczach iskierki strachu, chwile zwątpienia, czy to co robię ma jakiś sens? Czy uda mi się przezwyciężyć, to czego najbardziej się boję? Ciągle zastanawiam się nad tym, poszukując jednocześnie odpowiedzi na to. Chociaż powoli czuję, jak moje serce wysiada, jak dusza odmawia posłuszeństwa, jak umysł nie chce iść na żadną współpracę. Pomimo tego wiem, że nie mogę odpuścić, muszę to przetrwać.
|
|
|
|