 |
|
Idę przed siebie, robię to co mogę, wokół ludzie ale idę sam i kiedy myślę, że już nie mam sił, czuję promyk na duszy, niby nic nie zmienia bo i tak wiem gdzie idę, ale miło wiedzieć, że dla kogoś coś znaczę.
|
|
 |
|
Nie wiem co mam myśleć o tym jak bardzo tęsknię za tobą. Szaleństwo? Słabość? Tęsknota za czymś co naprawdę ma znaczenie? Czasem nic już nie rozumiem i ta droga wydaje mi się czasem słusznym wyborem a czasem jedynie ucieczką przed bólem. Codziennie spodziewam się, że Cię spotykam ale nigdy nie wiem co powiedzieć. Zamiast słów chciałbym objąć, przytulić, ale wtedy zdaję sobie sprawę, że uciekłabyś, a ja miałem rację, że to wszytko było kłamstwem.
|
|
 |
|
Teraz,z perspektywy czasu, widzę połamanych ludzi, źle kochanych, szukających czegoś co da im znać, że coś znaczą, że zasługują na uwagę i miłość ale sami nie potrafią kochać, ani siebie ani tego na którego czekają. Złe postrzeganie tworzy źle wybory, złe życie. Wiem, że już nie da się nic zmienić, nic naprawić w tym życiu, dlatego robię to co powinienem i szukam radości między brakami. Zaplatany jestem w konsekwencjach, ale w tym kokonie dojrzałem, jeszcze będę latał, jeszcze rozwinę skrzydła, w kolejnym życiu, w lepszym życiu.
|
|
 |
|
Dziś jest taki dzień, że wypiłem mocną kawę po wypiciu energetyka i miałem w końcu siłę zrobić 10% tego co planowałem.
|
|
 |
|
Przyzwyczajam się do cienia, rozumiem już, że światło które widziałem było tylko przebłyskami szczecia, gdzieś spoza klatki, w której utknąłem gdy odebrano mi klucz, tak dawno, że nie mogę tego pamiętać. Przestaję się bać, akceptuję, że tu zostanę, że to moje miejsce, w ciemności odnajduję spokój, gdy wiem, że nie muszę już drapać tych ścian, bić pięściami, szarpać się z ciemnością aby dotknął mnie choć promień radości. Między cieniem a mrokiem wsłuchuję się w pustkę, idę przez nicość, tnę ciemność postanowieniami i wstaję tak szybko jak upadam. Nagle wiem gdzie iść gdy pogodziłem się z otchłanią gdy wzgardziłem słońcem. Może bez uśmiechu, może bez podskoków ale bez łez i strzał w sercu.
|
|
 |
|
Jestem przekonana, że gdybyśMY spotkali się pierwszy raz w jakimś pociągu, na pewno przegadalibyśmy każdą sekundę podczas wspólnej podróży. Dzieli nasze domy rodzinne olbrzymia odległość, dlatego prawdopodobieństwo takiego przypadkowego spotkania wynosiłoby jak trafienie szóstki w lotto. Mogłaby to być trasa Ostróda - Iława, Kłodzko - Wrocław, albo Warszawa Zachodnia - Warszawa Centralna. Głównym tematem rozmów z niewątpliwie przyspieszonym tętnem na pewno byłby nasz WZROST..
|
|
 |
|
Zalewa mnie dziś katar a i tak jakoś wiedzę, że wszytko się ułoży, czeka mnie czas szczęścia.
|
|
 |
|
To powinno być takie proste, nie myśleć za dużo, nie biec za szybko, nie pragnąć za bardzo, nie stać w miejscu za długo. Powinno a nie jest.
|
|
 |
|
Cel na najbliższy rok, 5 lat lub całe życie - polubić poniedziałki. Albo chociaż przestać dołować się od niedzielnej pobudki, że następnego dnia będzie PONIEDZIAŁEK..
|
|
 |
|
Pomimo największych mrozów od dobrych paru lat i wędrówkach po górach w kilkustopniowym mrozie, spacerów nad morzem po zamarzniętym piasku twardszym od skał, konieczności spowalniania na drodze lekko pokrytej śniegiem najlepszego kierowcy z miejsca pasażera dla własnego komfortu psychicznego, ta zima była dla mnie najcieplejsza ze wszystkich..
|
|
 |
|
Zwichnięty kciuk od gry w siatkówkę. Uraz mechaniczny palca u stóp od schodzenia z gór. Skuteczny detoks musiał wywołać skutki uboczne..
|
|
 |
|
Nie powinienem, ale znowu przez chwilę czułem, że żyję, że można żyć. Nie wiem jak to się stało, że moje myśli codziennie krążą wokół ciebie, choć to wszystko nie ma sensu. Tak ułożyły się historie, tak wygląda rzeczywistość i nie zamierzam, żyć iluzjami, które znowu prawie sprowadzą mnie do grobu w cierpieniach. Po prostu uznaj, że mi się podobasz, że lubię spojrzeć na ciebie jak na piękny wschód słońca i nie zwracaj na mnie uwagi. Boję się, tego mnie, którego możesz obudzić, boję się, że znowu go nie powstrzymam.
|
|
|
|