 |
|
jesteś dla mnie trochę jak truskawki zimą. teoretycznie nie ma Cię.
|
|
 |
|
-Czego się boisz najbardziej? -Ja? Hmm. Nie boję się śmierci, nie boję się bólu i samotności. Boje się tego że nigdy nie przestanę go kochać i ta miłość mnie kiedyś zabije i spowoduje że będę cierpieć, że będę już zawsze sama.
|
|
 |
|
`Przyjaźń jest wtedy, gdy dwie osoby mają tak samo zryte banie. ;DD < M > ;*
|
|
 |
|
Nadzieja przychodzi do człowieka wraz z drugim człowiekiem.
|
|
 |
|
moja babcia zawsze mówiła mi, że nie wolno się poddawać. chociażby nie wiem co, trzeba wierzyć w siebie. bo wiara w siebie czyni cuda, o których nawet my sami nie wiemy. - taaaaaak? a moja mi mówiła 'wnusiu, czemu tak mało zjadłeś'? ;D
|
|
 |
|
-Kochałaś kiedyś chłopak przez 4 lata a on o tym nie wiedział? Umierałałaś kiedyś z miłości do niego jak go widziałaś z jakaś laską? Kochałaś kiedyś tak że nie mogłaś oddychać?
|
|
 |
|
Gdy po 7 miesiącach pisania misiu, kotku, rozmawiania przez fona, gdy go sie zapytasz czy cię kocha on odpowie ''nie myślałem nad tym'' a ty już kurwa umierasz z miłości dlaczego kurwa tak jest?
|
|
 |
|
-dlaczego taka dziewczyna jak ty nie ma chłopaka?!
-bo taki chłopak jak ty już ma dziewczynę.
|
|
 |
|
Od tamtego czasu się dużo zmieniło, pamiętasz? Zawsze chciałam mieć loki. Teraz prostowane wyglądają lepiej, więc prostuję. Kiedyś nie lubiłam chupa chupsów, dziś się nimi obżeram. Kiedyś nie lubiłam wieczorem wychodzić na dwór, dziś wychodzę specjalnie po to by zobaczyć zachód słońca. Kiedyś do herbaty słodziłam 1 łyżeczkę cukru, dziś nie słodzę wcale. Kiedyś Cię kochałam. Teraz już nie.
|
|
 |
|
szłam przez korytarz zauważyłam Cię siedzącego pod salą zacisnęłam pięści wzięłam głęboki oddech i dumnie przeszłam obok Ciebie. poczułam na plecach Twój wzrok, nawet nie wiesz jak bardzo musiałam się powstrzymywać, żeby nie spojrzeć do tyłu..
|
|
 |
|
i nie wkurzało Cię to, że jakaś tam idiotka klei się do Twojego faceta, ale to że on nawet nie zareagował, nie powiedział, że ma dziewczynę którą kocha.
|
|
 |
|
Pamiętasz ten czwartek, dwa dni przed tym jak ze mną zerwałeś? Obraziłam się wtedy na Ciebie, chciałam wyjść. Ty nie chciałeś mnie nigdzie puścić. Było chujowo między nami. Wiecznie byłeś nieobecny, czułam, że koniec się zbliża. Z szaleńczo zakochanego romantyka zmieniłeś się w kolesia, który na pytanie 'dlaczego mnie kochasz?' robił dziwna minę i mówił, że nie lubi mówić o uczuciach, a pół roku wcześniej mógł rozmawiać o nich godzinami. Wyszliśmy wtedy na klatkę, na papierosa. Musiałam już iść. Nie chciałeś mnie odprowadzić - normalka. Chciałam pójśc bez pożegnania, nawet na Ciebie nie spojrzeć. Ale przytrzymałeś mnie, przyciągnąłeś mnie mocno do siebie, spojrzałeś mi głęboko w oczy i powiedziałeś 'Kocham Cię. Naprawdę Cie kocham. Wiem, że ostatnio jest coś nie tak. Tez to widzę. Naprawimy to skarbie. Idź już do domu, bo się spóźnisz. I pamiętaj, że Cię kocham' Następnego dnia chciałam się z Tobą spotkać, nie mogłeś. Byłeś na zakupach z inną..
|
|
|
|