 |
|
gdybym miała kilka lat mniej to poszłabym bezkarnie w środku nocy położyć się w śniegu, twarzą ku niemu z nadzieją, że gdy będę leżeć tak całą noc to biały puch wymrozi z mojej pustej głowy każdy z chorych zamierzeń względem Ciebie do których straciłam prawa.
|
|
 |
|
zupełnie nie wiemy co chcemy osiągnąć tak uparcie do siebie milcząc.
|
|
 |
|
mijasz codziennie setki obcych ci ludzi, czy to w sklepie, czy chociażby na ulicy. spotykasz się z milionami spojrzeń - są całkowicie przypadkowe, bez znaczenia, ale któregoś dnia spotykasz tę osobę, która z szarej masy, zmienia się na tę najważniejszą i najbliższą ci. jej oczy stają się najpiękniejszymi, choć na ulicy pełno ludzi o tym samym kolorze. wokół pełno dziewczyn, pełno innych chłopaków, ale żadna, żaden z nich nie jest taka/i jak on/a. ten uśmiech, ten głos, ten charakter, ten kształt ust. jedna na miliard osób odnajduję klucz do twojego serca. /happylove
|
|
 |
|
ludzie, są jak herbata. do swojej ulubionej przywiązujesz się nad zwyczaj bardzo. do jej smaku, zapachu. ona parzy Cię w usta, ludzie parzą w serce. ale za herbatą, kiedy wycofają ją z produkcji nie będziesz rozpaczać na taką skalę jak za ludźmi, którzy mają to do siebie, że odchodzą. że zwyczajnie stygną.
|
|
 |
|
żałosny cień własnej egzystencji.
|
|
 |
|
W stopy kuje mnie chłód kuchennych płytek na podłodze. Żując kawałek zimnej, gumowej pizzy z wczorajszego obiadu, tępo wbijam wzrok w ośnieżoną brzozę za oknem. Faktycznie, spadł śnieg. Wiedziałam, że coś się zmieniło. Moje myśli zawieszone w jakiejś cholernie odległej pustce, krążą w okół zawstydzających snów, niespełnionych marzeń, złamanych obietnic i fałszywych słów, zbijając się w ciężką, twardą i ohydnie nieprzyjemną kulę wyrzutów sumienia, która jak ten wątpliwej jakości ser z pizzy, nie chce mi przejść przez gardło.
|
|
 |
|
powinnam plunąć mu w twarz za to wszystko, co mi zrobił. zamiast tego potrafię tylko uśmiechnąć się i powiedzieć słodkie 'cześć', które kosztuje mnie więcej niż cokolwiek innego.
|
|
 |
|
i tak mi go kurwa brakuje, że czasami myślę, że z tej tęsknoty się uduszę.
|
|
 |
|
był czymś więcej niż kubek gorącej herbaty w zimne dni, czymś więcej niż lody latem, czymś więcej niż zauroczeniem. był niesamowitą przygodą, niedokończoną historią. czymś w co wierzyłam.
|
|
 |
|
był taki wyjątkowy i nieprzewidywalny. pamiętam tą noc kiedy miały spadać gwiazdy w dużych ilościach. miał przyjść do mnie przed dwudziestą drugą, ale nie dał rady. o północy siedziałam już w domu, piłam herbatę i słyszałam ciche pochrapywanie mojego taty. zadzwonił do mnie i poprosił, żebym wyszła przed dom. wymknęłam się po cichu i już mogłam się wtulać w jego ciepłe ramiona. tej nocy leżeliśmy trzy godziny oglądając gwiazdy, najcudowniejszy chłopak na świecie był obok mnie, dostawałam od niego tej nocy tyle miłości, że do dzisiaj mam motylki w brzuchu jak o tym myślę. ale wszyscy dobrze wiemy jak skończyła się ta historia. po miesiącu on odszedł i zostawił mnie i moje popękane serce.
|
|
 |
|
umierać można wszędzie. na krześle, w łóżku, na ulicy. można też umierać w czyimś sercu. ktoś przestaje Cię kochać i wtedy zabija Cię. uśmierca Cię, wyrzuca z serca.
|
|
 |
|
dlaczego on mnie zostawił? przecież pamiętam jak na samym początku naszej znajomości tłumaczyłam mu czemu boję się angażować w jakiekolwiek związki, przecież tłumaczyłam jak boję się miłości i ludzi. wiedział, że będąc przy mnie będzie powoli łatał dziury w moim sercu. równie świadom był tego, że kiedy odejdzie moje serce rozsypie się na malutkie kawałeczki. więc odpowiedz mi dlaczego to zrobił? czemu go nie ma teraz koło mnie, czemu jak zawsze nie ogrzewa moich zimnych dłoni?
|
|
|
|