 |
|
dziesiątki razy zakochiwałam się i później płakałam. teraz postanowiłam sobie, że już nie będę płakała przez kolesi, którzy mówią kocham nie wiedząc co to słowo znaczy, którzy nie szanują czyiś uczuć.
|
|
 |
|
w tak podły sposób po prostu ją zostawił. nie mówiąc nic. zapominając o niej i o jej uczuciach.
|
|
 |
|
nagła nienawiść i brak wiary w coś co mogło się udać.
|
|
 |
|
i śmieszy mnie sam fakt tego, że ten kto mnie chodź troszkę lubi sugeruje bym była trochę poważna,.
|
|
 |
|
podczas gdy on obściskuje się z tą blondyną, ja postanawiam sobie, że muszę nim skończyć. i tak bez przerwy.
|
|
 |
|
Znowu kolejny rok będę czekał aż odpowiesz mi,
choć pewnie nie odpowiesz mi aż po grób.
|
|
 |
|
ona na to chyba to nie do mnie
jak to? przecież wsiadłaś dobrowolnie
|
|
 |
|
Tylko dla ciebie mogę się tu zeszmacić!
jesteś najlepszy ze wszystkich gości
i niech każda dupa mi tu ciebie zazdrości!
Minęły trzy miesiące i po miłości...
|
|
 |
|
Myślała, zawierzała Boże jaki on boski
na odległość czuła miłosłowne ekscesy
|
|
 |
|
podszedł do niej. ona stała przy szkolnym sklepiku. nagle usłyszała jego głos, jak mówił coś do jej osoby. ona od razu się uśmiechnęła odwróciła i odpowiedziała na pytanie. nagle zadzwonił dzwonek, oboje spóźnili się na lekcje. po lekcjach idąc do domu wszystko opowiedziała koleżankom. gdy wróciła do domu sie działa sama z ciepłą herbatą przy komputerze i czekała na jakąś wiadomość na gadu. miała nadzieje, że napisze. długo nikt się nie odzywał, lecz nagle ktoś zadzwonił do drzwi. to był on z różą pytając, czy zechciałabym z nim chodzić.
|
|
 |
|
stali na szkolnym korytarzu pogrążeni w rozmowie. każdy widział, że świetnie się dogadują. ona zapatrzona w jego niebieskie oczy, on bawiący się kosmykiem jej włosów. adzwonił dzwonek. "wrócimy do tej rozmowy?" zapytał. "nie, bo znów będę na Ciebie zła." odpowiedziała wciąż się śmiejąc. "czyli dokończymy, bo uwielbiam sposób w jaki się złościsz." musnął ustami jej policzek i pobiegł na lekcje.
|
|
 |
|
obiecałeś, że nie zostawisz, gdy będę zapłakana. dziś, mimo, że oczy mam bardziej czerwone od krwi, siedzę sama zmęczona myśleniem o złamanym słowie.
|
|
|
|