 |
|
a wieczorny spacer spędzony miło; z psem, butelką taniego wina w torebce, i paczką szlugów. bez ciebie.
|
|
 |
|
Alkohol szkodzi zdrowiu, Ale pomaga życiu.
|
|
 |
|
Gdzieś na dnie snu, późną jesienią, powraca tu rozmowa zła, te głosy dwa, których już nie ma, ten stary temat – to ty i ja.
|
|
 |
|
Nadziejka-złodziejka kradnie spokój i czas, (...) oszukuje nas... Mówi, że będzie lepiej, że miłość kupisz w sklepie.
|
|
 |
|
setki razy słyszałam pytanie: kochasz go? i sto razy odpowiadałam- Tak. dopiero za sto pierwszym zaczęłam się zastanawiać...i moja sto pierwsza odpowiedź brzmiała- NIE
|
|
 |
|
dałam Ci swoje serce prosząc byś go nie złamał a ty nawet takiej prostej prośby nie potrafiłeś spełnić...
|
|
 |
|
chciałabym wykrzyczeć na cały głos, na szkolnym korytarzu 'kocham' i dodać twoje imię, lecz boje się-nie reakcji innych, tylko twojej.
|
|
 |
|
Tylko spróbuj mnie dotknąć! – krzyknąłem. Nie zatrzymał ręki. Uderzyła mnie z zapierającą dech w piersiach siłą. Nawał siły uderzenia był tak wielki, że straciłem kontrolę nad swym ciałem i upadłem. ‘Mam wrażenie, że nie jesteś moim synem!’ Zacząłem powoli wstawać. Ból, który promieniował od miejsca, w którym ojciec mnie jebnął był niewielki w porównaniu z bólem mojego serca. Kiedy się wyprostowałem zdołałem tylko powiedzieć: Mylisz się. To Ty nie jesteś moim ojcem. Po wypowiedzeniu tych słów wyszedłem z kuchni i poszedłem do swojego pokoju. Tam położyłem się i próbowałem zasnąć. Zacząłem się modlić: Boże spraw bym nigdy nie obudził się, Boże spraw bym nigdy nie obudził się, Boże spraw bym nigdy nie obudził się, Boże spraw bym nigdy nie obudził się…
|
|
 |
|
‘Dobrze wiesz dlaczego nie chce byś się dobrze uczył. Niepotrzebne Ci to jest. Wiesz co będziesz robił w życiu i ta nauka jest Ci zbędna.’ – tak zaczęła się moja rozmowa z ojcem. Ale tato, ja nie chce tego robić, nie nadaje się, nie chce. – powiedziałem zdruzgotanym głosem. ‘Nie masz nic do gadania! Będziesz to robił czy Ci się to podoba czy nie! W życiu i tak nic nie osiągniesz! Nie znajdziesz pracy! Tylko jeżeli podtrzymasz rodzinną tradycję osiągniesz sukces!’ – słowamojego ojca były powodem, dla którego moje policzki stały się mokre od łez. Tato nie! Chce być szczęśliwy. – bezradnie podtrzymywałem swój zdanie. ‘Będziesz szczęśliwy tylko wtedy gdy będziesz robił to co ja Ci karzę’ Tato, ja nie chce. Nie zabraniaj mi marzyć. Nie broń mi korzystać z życia! To moje życie! ‘Słucham?!’ - krzyknął i w tym samym momencie podniósł na mnie swą potężną rękę. cdn
|
|
 |
|
Wpisy Twe nie są fikcją. Tak było. Nie mają nic wspólnego z inwencją twórczą. To nie tylko wpis, to wyznanie uczuć. Na celu ma ranić, niszczyć miłość innych, tworzyć barierę pomiędzy zakochanymi, manipulować uczuciami innych. Nie ma niż wspólnego radością osoby, która to czyta. Na jej twarzy nie pojawia się uśmiech, nie podziwia Twojego talentu. Tylko Ty czerpiesz radość i cholerną satysfakcję z dodawania tych wpisów. Tylko Ty podziwiasz swój talent, który nie ma nic wspólnego z tworzeniem wpisów. Służy jedynie do niszczenia związków innych. Tylko Ty myślisz, że Twoje tłumaczenia na temat tych wpisów przekonają Nas do Twoich racji. Tylko Ty myślisz, że tego co Was łączy nie widać. Chce prosić Boga o jedno: o to by jedyna osoba, która na tym cierpi miała wystarczająco dużo siły i miłości w sobie by to znieść.
|
|
 |
|
Tak tak to fikcja. Takich sytuacji nie było. To efekt Twej inwencji twórczej. To tylko wpis. Celem nadrzędnym dodawania tych wpisów jest sprawianie by osoby, które to czytają się uśmiechały i podziwiały Twój talent do tworzenia takowych opowiastek. Jednak w rzeczywistości jest trochę inaczej… cdn
|
|
 |
|
pokładacie we mnie zbyt dużo nadzieji, a ja przecież jestem tylko człowiekiem.
|
|
|
|