 |
|
on był żalem, który z dumą we mnie tkwi , on jest zawsze gdy uśmiecham się przez łzy
|
|
 |
|
teraz ten świat skończyć mógłby się dziś , bo to co jest w nas nie przytrafi się już nigdy mi
|
|
 |
|
zrobię największy błąd,
gdy się zjawisz a ja, powiem że to nie to
|
|
 |
|
no fajne fajne te chłopy czasami
|
|
 |
|
jakim wariatem trzeba być, żeby o ósmej pisać z pytaniem o cechy parzydełkowców.
|
|
 |
|
mając zamknięte oczy wytężałam bardziej wszystkie inne zmysły. nachylał się ku mnie na tyle, że Jego oddech delikatnie drażnił mnie po policzku. szeptał. "powtarzałam" Jego słowa, ruszając jedynie wargami. czułam jak lekko muska palcami moje usta, czytając z nich wszystko. - uwielbiam Cię... - powiedział, a ja posłusznie powtórzyłam, jednocześnie wyczuwając jak Jego oddech staje się nierównomierny. - nie powtarzaj: nie zasłużyłem na Ciebie, a Ty zasłużyłaś na wiele więcej. - dziwnie byłoby mieć więcej niż wszystko - "odparłam". Jego wargi, przylegające teraz do mojego ucha, wygięły się w uśmiechu.
|
|
 |
|
zamknął pole widzenia swoją osobą. zasłonił tą stronę do której moje oczy odbiegały najbardziej. nie zauważając nawet tego, jak zmiękły mi kolana i zadrżały wargi, pojawił się z uśmiechem i przywrócił gorzką myśl, iż jest jedyną osobą, która zdoła odciąć mnie na dobre od przeszłości, nie da zapomnieć, lecz pozwoli żyć normalnie, pamiętając.
|
|
 |
|
terapia małżeńska dała rade, pogodziłam jedno z najważniejszych małżeństw w moim otoczeniu , przez jedną rozmowe przez telefon, jestem dobrym człowiekiem
|
|
 |
|
nic nie umiera, jeśli zostają wspomnienia
|
|
 |
|
wielu na mój temat to wie więcej ode mnie
|
|
 |
|
słyszysz choć i tak już jest za późno, 365 dni, a ja wciąż nie mogę usnąć
|
|
|
|