 |
|
czasami wracam jak syn marnotrawny, widzę dumę w Twoich oczach, kiedy dawno każdy by się poddał
|
|
 |
|
czasem kiedy wolny dzień, to są najlepsze dni, będzie tu kolejnych pięć i nie musimy mówić nic tylko, śmiejmy się, bo to najlepsze dni są, dla Ciebie i mnie i nawet jeśli kiedyś w tym będzie mniej mnie, mówisz, że kochasz, mówisz, że tylko mnie i mnie
|
|
 |
|
nie dbam o sławę, smak sławy jest dla słabych
ja jestem sobą, ty możesz tylko marzyć
|
|
 |
|
patrz na te panny
każdy chciałby wiedzieć, co teraz je kręci
ja to wiem i wiem dlaczego każdy gnojek chciałby teraz być MC
|
|
 |
|
i nie musimy nawet śnić, bo jest pięknie, robić te ahaha nim słońce wzejdzie.
muszę pozdrowić teraz wszystkie te poprzednie, nim powiem, że nie dorastacie do pięt jej
|
|
 |
|
chodzi o flote, o najby, o złote, o najki
|
|
 |
|
jak pieprzyć świat to niech to będzie kamasutra
|
|
 |
|
ludzką potrzebę rozmów, z których wynika coś
zaspokój, ja cały kosmos dam Ci za to
|
|
 |
|
świat dawno zaczął kończyć się,
cel się rozmył lecz wraca,
a jej oddech jest mi najdroższy
|
|
 |
|
Nie mamy ochoty już na nic.
Nie budujemy już nic.
Mówimy, że nie mamy czasu, a mamy go więcej niż ktokolwiek z nich...
|
|
 |
|
Tak bardzo byłeś jedyny, jak nigdy, nigdy nikt...
|
|
 |
|
"Nie obiecuję Ci, że zapomnisz. Nigdy nie zapomnisz, ale nauczysz się żyć z tą świadomością. Będziesz mogła patrzeć na niego i słuchać jego głosu, a później odejdziesz by pocałować człowieka, który zajmie jego miejsce. Nie obiecuję Ci, że już nigdy nie będziesz o nim myślała. Będziesz, ale ze spokojem... Obiecuję Ci, że nauczysz się żyć bez niego"
|
|
|
|