 |
|
Nie miałem tak nigdy, serio to był pierwszy raz
Gdy poczułem takie ciepło jakbym tyłem czytał NAS
Zajawa na szlugi to co tu po Tobie mam
Nienawidzę lucky strików, lucky żarzy się wśród was
|
|
 |
|
Rozpamiętuje szepty, volume spada coraz głębiej
|
|
 |
|
nigdy nie żyłem tu z nikim przez
Chwile jak z Tobą w zamiarach, miałem umierać
|
|
 |
|
A póki co to tu tęsknie serio, nie chciałbyś tak poczuć
Widzą mnie tłumy, a stoję tu solo i wspominam jedna parę oczu
|
|
 |
|
Ciuchy ex na chacie, kurwa, nie chcę na to patrzeć
Już beze mnie ja po emce przy butelce i nieważne, nie
|
|
 |
|
Dziś już nie patrzę w ciebie, mam układ nerwów własny
Odchodzisz jak najdalej, gdy ta bliskość nic nie znaczy
|
|
 |
|
Zawsze na jeden uśmiech przypada kilka łez
|
|
 |
|
mam ochotę zrobić come back i przejść obok niego obojętnie
|
|
 |
|
na samo dno upadłeś, kim jesteś naprawdę?
|
|
 |
|
taki z ciebie prawilniak a za plecami gadasz, się wahasz majaczysz w oczy nie potrafisz
|
|
 |
|
opowieści dziwnej treści fermenty siane
|
|
 |
|
Dziś nie ma radości w naszych wnętrzach, dziś nie ma miłości w naszych sercach, syf wypełnia je po brzeg i pęka, syf i tylko syf nas uśmierca.
|
|
|
|