 |
|
Kiedy już nie będzie wyboru
Stanę się aniołem – tylko dla Ciebie
Każdej ciemniej nocy będę Ci się ukazywać
I wtedy polecimy w daleką drogę
Nigdy już się nie zgubimy
|
|
 |
|
Muszę dowiedzieć się gdzie jesteś
Nie możesz być aż tak daleko
|
|
 |
|
Jesteś lekarstwem którego szukam, trudnym do odnalezienia
Potrzebnym do ułożenia puzzli, które są wewnątrz mnie
Ubarwiającym wszystkie moje sny kolorem twojego uśmiechu
Kiedy znajdę Cię wszystko będzie dobrze
|
|
 |
|
Chroń mnie bardziej
Nawet kiedy nie wypada
Chroń mnie mocniej
Niż to sobie wyobrażam
Chroń mnie zawsze
Wszędzie i na każdy sposób
Potrzebuję tylko Twojego głosu
|
|
 |
|
tylko tobie wierzyć chcę
ciebie słyszeć muszę
jak to zrobić
skoro świat
stale cię zagłusza
|
|
 |
|
I pracujesz tak ciężko, by mnie mieć. Tylko po to, by dać mi odejść.
|
|
 |
|
Gdy spotkałem ją po raz pierwszy, cztery lata temu, moje serce zamarło, zatrzymało się na kilka sekund po to by po chwili uderzyć ze zdwojoną siłą. Słyszałem jak topnieje lodowa otoczka, która stanowiła osłonę, ten narząd obijał się o ścianki jakby chciał się wydostać na zewnątrz i paść prosto w jej ciepłe i małe dłonie. jedno jej przenikliwe spojrzenie w moje rozszerzone źrenice wprowadziło mnie w stan zagubienia a serce już wzięła na własność. Nie potrafiłem wydusić z siebie słowa, choć pewność siebie ze mnie buchała. Czułem ścisk w gardle i ból, jakby było poparzone. Gdy zniknęła mi z oczu, przeklinałem sam siebie, desperacko zacząłem jej szukać, musiałem odnaleźć kobietę, która w ciągu chwili wyrwała i skradła moje serce. Dojrzałem ją. Spojrzała na mnie swoim bezczelnym uśmiechem sugerującym zadowolenie. Wydukałem kilka prostych słów. Zakochiwałem się w niej coraz mocniej, wraz z kolejną rozmową, wraz z kolejnym spotkaniem. Jej spojrzenie było paraliżujące i hipnotyzujące.
|
|
 |
|
Wychodzę , to była długa noc
Za długa na nas dwie
Duszę twoją, dusze moją
To niewyspane miejsce
Na obolałą skroń
Spróbuj choć raz niechcący chcieć
Posłuchać mnie, kochanie
Na serca dnie
Niebieski kolor jest
Czy tego chcesz czy nie
I nie bój się
Gdy tak jak ja szczęścia nie rozumiesz
|
|
 |
|
Od początku zawsze inni,
Jak korzeń drzewa i lot ptaka
Inne serce bije w nas
Jednak los nam ręce splata, dotyk czyni cuda
I dlatego tu jesienny mój schron, tu zimowy mój dom
Ja ogień Ty woda...
|
|
 |
|
Kusisz zapachami,
prowokujesz gestem,
wodzisz za mną wzrokiem,
czterogłowym smokiem.
Namierzasz radarami,
jestem jak ruchomy cel,
naostrzone zęby,
nie polubię Cię!
|
|
 |
|
Potem chciałeś iść i odejść, powinnam po prostu pozwolić Ci iść i zrobić to. Ponieważ teraz czuję się, jakbym krwawiła.
|
|
 |
|
Zagubieni ludzie w mroku. W tym mroku ja i Ty. Sama nie wiem kim jesteś. Sama nie wiem, dlaczego tu jesteś. Nie wiem. Przecież niszczysz moje życie. Sam wiesz czym. Ale jednak w tym mroku, w mym sercu, jesteś wciąż Ty!
|
|
|
|