 |
|
przysięgaliśmy sie zestarzeć razem, kochać na zawsze
|
|
 |
|
Wtedy, teraz, potem i już do końca.
|
|
 |
|
Przepraszam, nigdy nie chciałem, żebyś przeze mnie płakała, nigdy nie chciałem żebyśmy doszli do takiego momentu, czuje ból, strach, nie śpię, kurwa, myślę tylko jak to skończyć, kilka tabletek, jeden skok, zakończyłby sprawę, już nie był bym dla Ciebie problemem, odszedł w zapomnienie, zostawić ten cały jebany syf, który każdego dnia przytłacza mnie coraz bardziej, wiesz mówimy, ze jest wszystko okej, ze to tylko chwilowy stan, ale tak kurwa nie jest, cierpię jak nigdy, a każdy mój czyn tylko sprawia ze jest jeszcze gorzej, może naprawdę powinienem już się pożegnać, może tak by było lepiej? Może się niedługo przekonamy..
|
|
 |
|
Kolejny papieros, kaszle, bo płuca nie chcą już więcej dymu, ale co mi zostało, deszcz przenika moje ubranie, siedzę sam, trzęsę się z zimna, i kolejny buch, myślę czy to tak miało się potoczyć? Może od początku byliśmy na to skazani? Nie, ja chce wierzyć, że damy radę, że się kurwa uda, że pokonamy przeciwności i wyjdziemy na prostą, znowu zaciągam bucha, tym razem kaszel dusi mnie dłuższą chwilę, ponownie wracam do myśli o nas, nie dowierzam jak mogłem do tego dopuścić.. W paczce szukam kolejnego papierosa, nie ma, może my też już się wypaliliśmy?
|
|
 |
|
'to tylko obrazy. straszne obrazy. każdego dnia jest ich coraz więcej i więcej. i boli mnie głowa, jakby zaraz miała pęknąć. czy głowa może pęknąć od obrazów?'
|
|
 |
|
coś ze mną zrobiłaś, i nie chodzi już o moje ciało, ani o blizny pozostawione po Twoich paznokciach. to siedzi w środku, gdzieś tutaj w sercu. to coś sprawia, że nie opuszczasz moich myśli choćby na sekundę. sprawia, że wszystko, co robię jest podporządkowane Tobie. uzależniłaś mnie od siebie do tego stopnia, że nie potrafię sobie wyobrazić przyszłości bez Ciebie. i wiedz, że gdy nie ma Cię przy mnie, powietrze staję się obce, moje płuca ledwo łapią oddech, a krew jakby zamarzała, umieram. jesteś mi potrzebna, abym mógł normalnie funkcjonować, dlatego nie dziw się, że odczuwam strach przed Twoją nieobecnością. /rezerwowy
|
|
 |
|
weź mnie za ręke i zaprowadź na krawędź i stój tam ze mną, aż sie zmęcze i spadne:)
|
|
 |
|
Ja potrzebuję miłości. Wiesz, że moje życie nie jest kolorowe, uśmiech, który widujesz jest tylko pozorny, a śmiech często udawany. Znasz moje problemy. Silny fizycznie, lecz w środku panuje totalny chaos. Obiecałaś, że zaopiekujesz się tym poharatanym sercem. Yhym, ale to tylko słowa, a ja wciąż czekam na czyny.
|
|
 |
|
Było tak pięknie, dzień zaczynaliśmy od słodkich rozmów, myśli o Tobie wędrowały po mojej głowie przez cały dzień. Pragnęliśmy siebie w każdej wolnej chwili. Jedyne, co nas mogło ograniczyć to czas, który i tak najczęściej ignorowaliśmy leżąc razem w łóżku do samego rana, abyśmy znowu wstali niewyspani, ale mimo wszystko szczęśliwi. Bo przecież byłaś obok mnie, ja obok Ciebie i to wszystko, czego potrzebowałem. Dziś? Za dużo się nie zmieniło, nadal jesteś całym moim światem, lecz wydaje mi się, że już bez wzajemności.
|
|
 |
|
I nie ma go, a przecież jest mi potrzebny. Nie ma go, kiedy mi źle i smutno. Powinien być, przytulić mnie i powiedzieć chociaż to banalne "wszystko będzie dobrze", mimo, że to niczego nie naprawi, nikomu nie zwróci życia. Powinien być, bo dzisiaj umieram bardziej niż wczoraj, bo dzisiaj jest smutniej. Jego nie ma i to sprawia, że jestem coraz dalej. Oddalam się, bo każde cierpienie odcina mnie od ludzi. Każde cierpienie, które przeszłam samotnie pokazuję, że mogę radzić sobie sama i on nie jest koniecznością, a jedynie wyborem
|
|
|
|