 |
|
Rozbudzona, bezgraniczna miłość przy której wszystko jest niczym.
|
|
 |
|
A ona obdarzała go papierowym uśmiechem. I nagle zapragnął by zobaczyć ten uśmiech naprawdę.
|
|
 |
|
I tylko bądź obok. I dalej mnie rozśmieszaj. I mów mi to, co chciałabym usłyszeć. I śmiej się, gdy ja się śmieje. I powoduj, że będę przy Tobie bezpieczna. I spaw, bym mogła Ci zaufać. I przytul, gdy tylko zechcesz. I ocieraj moje łzy, pocieszając i... Kochaj.
|
|
 |
|
Wyzwalam się z obowiązku jakim jest życie, bo ludzie tacy jak ja odchodzą przed czasem.
Odchodzą zanim zdążysz pokochać kogoś z nich. lecz dopiero pokochasz gdy poczujesz że ich już nie ma. A gdy zakopiesz wspomnienia to zatęsknisz i zaczniesz doceniać.
|
|
 |
|
`Lata lecą wciąż. Czas ucieka, a my gonimy go. Razem z Tobą wyznaczoną drogą, pokonam każde zło Razem z Tobą staje się łatwiejsze wszystko. Przy Tobie czas staje w miejscu, choć tak naprawdę leci szybko. Każdy błąd przestaje być błędem. Jesteś we mnie dopóki żyć będę.`
|
|
 |
|
`Wiadomo,że są chwile dobre i złe.
To podbudowuje mnie, daje siłę i energię.
I mimo tego, że czasami nie wychodzi...
i nie raz ktoś z nas już na drodze zabłądził...
i nie raz zabłądzi.
Pewne jest to, że zawsze się odnajdzie.
Jesteś i będziesz moim światłem ... nawet gdy słońce na wieki zajdzie.`
|
|
 |
|
-Co studiujesz.?
-Anglistykę.
-Bardzo lubię języki. Zwłaszcza obce
-A oprócz tego rachunkowość...
-Numerki też bardzo lubię.
|
|
 |
|
Szukałam Cię. Mojego szczęścia, jedynej nadziei, kolejnego jutra i poprzedniego wczoraj.
Już nie umiem pisać o Tobie jak kiedyś. Czas... Tak, to on wszystko zmienia.
Szukałam Cię, znów tańczyłam ze śmiercią... I nie znalazłam bo zapomniałam, że w po prostu... W sercu Cię schowałam.
A i tam jeszcze kiedyś Cię odszukam.
|
|
 |
|
I mimo że już Cię ze mną nie ma, dla mnie jesteś wieczny. Jakaś część mnie zawsze będzie się łudzić, choć w żaden sposób tego nie okażę. Nie będę przejawiać, że kiedykolwiek byłeś dla mnie ważny. " Jeśli się wstydzisz, to znaczy, że Ci zależy. " powiedziałeś kiedyś. Szkoda, że nie wszyscy wiedzą, że tak winni to pojmować.
|
|
 |
|
Mogę porównać Cię do pór roku. Jakkolwiek mocno chciałabym, byś został Ty odejdziesz. Nie pozostaniesz nawet, gdy sam będziesz tego pragnął. Nie będziesz wieczny w jednej postaci. Ale ja Cię wielbię bez względu na to, kim w tej chwili jesteś. Seraficzna wiosna, upojne lato, nostalgia jesień... I w końcu ta znienawidzona pora roku. Pieprzona zima... Retorycznie pytam samą siebie, dlaczego zawsze musi nadejść pierwszy z tych mizantropicznych dni... Uwodzisz, zwodzisz, zawodzisz. Trwa to długo, zbyt długo. Ale tłumaczę sobie, że w końcu wszystko przeminie. Nawet ten śnieg stopnieje...
|
|
 |
|
`...moje oczy są nadal zielone a dusza każdego dnia piękniejsza...`
|
|
 |
|
-Obiecałeś, że przyjdziesz o dziesiątej. Umierałam ze strachu! -To tylko siedem minut. -Chciałbyś umierać przez siedem minut?!
|
|
|
|