 |
|
Nie wiem co z nami będzie, ale wiem jedno
Przy niej inne gwiazdy bledną
Dama nie ścierwo, tajfun nie drewno
Jesteś moją kokainą dziewczyno
Gdy ją widzę aż skacze mi tętno
Jak Bóg ją mógł uczynić tak ponętną
Uśmiech męką, rozstanie gehenną
Jesteś moją kokainą
|
|
 |
|
jak widać, nawet gdy po przejściach jest serce,
musi mieć nadzieję, bo cuda mają miejsce.
|
|
 |
|
jego oczy spotkały jej oczy śliczne,
zaiskrzyło jak wyładowanie elektryczne,
|
|
 |
|
Niby miłości, a nienawiści znamię
Masz tu kreskę, kochanie
Bo dziś dobrze się bawię
|
|
 |
|
któregoś dnia zobaczysz światło
i zrób co kochasz, uwierz naprawdę warto.
|
|
 |
|
Któregoś dnia wierzyłam ze będzie pięknie,
tego się trzymam i nigdy nie wymięknę.
|
|
 |
|
Lubię ten rap, wchodzę na czerwony dywan bywa
Przecież nie spełnię wszystkich oczekiwań, wybacz
|
|
 |
|
Więc morda cioto, bo czeka Cię zguba
Tu dzieją się cuda, kiedy miastowi mają ubaw
Temperatura w klubach, która może wywołać udar
Zwinięta stówa, wóda, dziś spłonie ta buda!
|
|
 |
|
Nie zmienisz tego siłą, ani prośbą, możesz
Dać Sobie spokój z tym. Kochaj, nienawidź albo olej
|
|
 |
|
Ty rób co chcesz i na mej drodze nie chcę Cię widzieć
|
|
 |
|
Nazwiesz chujem frajerze, to Ci rozdziewiczę mózg, ejj!
|
|
 |
|
Choć dzisiaj szczęście to deficytowy towar, ja mam go tyle, że mogę trochę Ci
schlastlować.
|
|
|
|