 |
|
Bóg wie, co skrywa ten świat bez znaczenia za łzami, pośród kłamstw. Powoli umiera tysiąc zachodów słońca.
Bóg wie, co skrywa się w słabych i pijanych sercach.
Myślę, że samotność ponownie zapuka. Nikt nie musi być sam. |Birdy
|
|
 |
|
-to co robiłaś dzisiaj? -wstałam, włączyłam skinsów, umyłam zęby, oglądałam skinsów, włączyłam następny odcinek, poszłam zrobić herbatę, oglądałam skinsów i piłam herbatę, skończyła mi się herbata, włączył się limit, zjadłam obiad, zaparzyłam herbatę, wyłączył się limit, więc oglądałam skinsów, wyszłam na miasto, wróciłam, piłam herbatę, oglądałam skinsów, zjadłam kolację, wypiłam herbatę, oglądałam skinsów, wzięłam prysznic, zrobiłam sobie jeszcze jedną herbatę i... -niech zgadnę, oglądałaś skinsów? -nie, poszłam zrobić siku, chyba piję za dużo herbaty. |africa
|
|
 |
|
“Jesteś magiczny! Jesteś niesamowity. Jetsteś wszystkim czym chcesz byc. Uwierz w to!”
|
|
 |
|
Jestem nikim, więc mogę sobie pozwolić na wszystko.
|
|
 |
|
Codziennie chcę pokonać mój parszywy charakter. To strasznie trudne zadanie, prawie niewykonalne, ale się staram. Chcę się zmienić. Dla siebie. Dla innych… Jeśli chcecie doświadczyć czegoś podobnego, spróbujcie zaatakować czołg maszynką Gillette.
|
|
 |
|
Żeby poznać swą lepszość, trzeba wynaleźć sobie kogoś gorszego.
|
|
 |
|
Ten świat jest jakiś pojebany dziś, nie sądzisz?
Ty jesteś tam, ja jestem tu, nie wiem co trzeba zrobić już
|
|
 |
|
Człowiek zakłada jeden jedyny raz w życiu niezgrabne spodnie, a potem przez kilka miesięcy słyszy, że ma "grube dupsko".
|
|
 |
|
Prawo Murphy'ego głosi bowiem, że jeśli coś może pójść źle, to z pewnością pójdzie źle.
|
|
 |
|
Jesteśmy tym, co udajemy.
|
|
 |
|
zapaliłeś mi przed oczami zapałkę, a następnie zgasiłeś palcami. chwilę później wsadziłeś rękę pod bluzkę, bez zawahania. kiedy spytałam co robisz, odpowiedziałeś, że chcesz się dorwać do mojego serca. spytany dlaczego, uznałeś że chcesz zgasić jego płomyk równie dosadnie co ten zapałki. podziękowałabym za troskę, ale nie lubię być ironiczna.
|
|
 |
|
cały dzień oczekuję momentu, kiedy mogę zamknąć oczy, prymitywnie drżąc powiekami z obawy, że nie uda mi się przypomnieć rysów Twojej twarzy. marzę. marzę bez nadziei, ale z uśmiechem, że mogę Cię mieć chociaż w takiej postaci. zasypiam, starając się przypomnieć Twój zapach. kurczowo ściskając poduszkę prawie potrafię oszukać samą siebie, że przytulam właśnie Ciebie, że czuję Twoje kości miednicze, uwierające mnie w tył pleców. później najgorszy moment, budzę się, gwałtownie siadając na łóżku. po mojej koszuli ciekną strużkiem łzy. podnoszę powieki, wiedząc że znowu uciekłeś. spoglądam przez okno, siadając na parapecie. nie. najpierw odsuwam znicze, które mam przygotowane każdego dnia, żeby Cię odwiedzić. siadam obok nich i szepczę po cichu, żebyś dał mi chwilę na zebranie się i zaraz do Ciebie pędzę, żeby jak codzień zostawić ślady szminki na Twoim imieniu, wygrawerowanym na marmurowej płycie.
|
|
|
|