 |
A puenta kurwa jest taka, śpieszmy się kochać,
po śmierci możesz zapłakać, błędów żałować...
|
|
 |
Po policzku spływa łza słona, bóle, cierpieniem skażona,
popierdolona rzeczywistość Cię przygniata.
|
|
 |
Przymykam oko na frustracje, twoje nerwy,
już czas ochłonąć, tej przyjaźni zawsze wierny.
|
|
 |
Tyle za nami, przed nami, ta cisza męczy,
wiesz jestem ciekaw czy zapłaczesz po mej śmierci.
|
|
 |
Co za zachowanie, po co słowo honoru?
Jedno mówisz drugie robisz, jak zaufać twemu słowu?
Wiem wiem, bywa bywa koligacja fałszywa
jak masz interes to się nagle odzywasz.
|
|
 |
"Ty nie potrzebujesz wcale mnie. Potrzebujesz kogoś, kto będzie Cię
nieustannie głaskał słowami, kto otuli Cię puchową kołdrą i przykryje
szklanym kloszem. A ja nie umiem nie ranić, ja wydrapuję oczy słowami,
rozrywam duszę milczeniem i kocham, kocham tak mocno, że wszelkie
szklane klosze przy mnie pękają."
|
|
 |
Patrzy, jakby chciała się rozpłakać, tylko skończyły się jej łzy.
|
|
 |
Idę śmiało przez to życie, nie mów, że w tym nie ma serca,
biorę zakręt za zakrętem, gdy ty nie ruszyłeś z miejsca.
|
|
 |
I nie wolno tutaj klęknąć i nie myśleć o problemach,
chociaż o wiele łatwiej byłoby udawać, że ich nie ma.
|
|
 |
Bóg jeden wie ile zgniatasz w sobie złości,
po omacku błądzisz po ciemnych komnatach codzienności.
|
|
 |
W duszy pustka, wiesz, że to musi ustać,
okłamujesz wszystkich bliskich, gorzką prawdę dusisz w ustach..
|
|
 |
Zastanawiam się nad sobą, a w duszy jakby pusto,
to już leci druga doba, znowu nie mogę usnąć..
|
|
|
|