 |
|
Idź i walcz. Nie wierz obietnicom, złam wszystkie zasady. A kiedy będzie ci ciężko, a będzie, nie poddawaj się.
|
|
 |
|
Potrafiła uśmiechać się mimo wszystko. I to jak! Uśmiechać oczami. Nawet jeśli te były przed chwilą pełne łez. Bo jak sama mówiła, ludzie nie potrzebują jej smutku, im potrzebna jej nadzieja.
|
|
 |
|
brakuje pewnych rzeczy, tamtych chwil, niektórych osób.
|
|
 |
|
Czy możemy spróbować jeszcze raz, by wszystko było już w porządku?
|
|
 |
|
Zawiodłeś - co tu świrować?
|
|
 |
|
deszcz, alejka parku, fajka, muzyka - dzisiaj tym żyję - nie Tobą.
|
|
 |
|
Rzucanie palenia? Nic prostszego. Robiłam to tysiące razy jestem już w tym wyszkolona.
|
|
 |
|
Wiedziałam tylko, że muszę żyć dalej, muszę być silna i muszę się uśmiechać, bo nikogo nie obchodzi że posypał mi się świat.
|
|
 |
|
chujnia emocjonalna i brak oparcia + zimno. cześć.
|
|
 |
|
'nie unikaj mnie już, pogadaj ze mną wreszcie, no.' - zagadał gdy zostaliśmy na chwilę sami, nie odpowiedziałam nic. ' no powiedz coś. ' przymknęłam na chwilę oczy, żeby tylko się nie rozpłakać. po chwili uniosłam lekko głowę w górę tak by móc spojrzeć mu w oczy.' a co mam Ci powiedzieć, hmm? to, że tak bardzo boli mnie, że już nie potrafimy ze sobą normalnie pogadać? mam mówić o bólu jaki sprawia mi to, że masz dziewczynę, którą kochasz, bo kochasz prawda? - spytałam, teraz to jednak on milczał, więc mówiłam dalej. ' wiesz jak bolały te wszystkie przykre słowa skierowane do mnie? a wiesz co boli mnie najbardziej? to, że czasami mijasz mnie na ulicy jak nieznajomą osobę. i Ty się jeszcze pytasz dlaczego Cię unikam?! może po prostu próbuję o Tobie zapomnieć? - zakończyłam swój monolog, nie potrafiłam już mówić, łzy mi to uniemożliwiały. a On? On tak po prostu przytulił mnie mocno do siebie.' przepraszam, naprawdę Cię przepraszam . 'nie płacz już.' szepnął i wytarł moje łzy
|
|
 |
|
może nie mam Jego , może nie jest mój . i mimo że jest mi z tego względu cholernie źle , to mogę powiedzieć , że jestem szczęśliwa , bo mam przy sobie osobę , bez której nie wyobrażam sobie życia , mam Ją , tą która zawsze jest przy mnie , to z Nią się śmieje i płacze , to Jej codziennie mówię jak bardzo Go nienawidzę , a po kilku minutach chcę Go zobaczyć chociaż na chwilę i to właśnie Jej jeszcze to się nie znudziło . to Ona rozumie mnie jak nikt inny . i tak zajebiście Ją Kocham . < 3
|
|
 |
|
sobota . szłam sama koło tego cholernego muru . dzisiaj wszystko było jakby przeciwko mnie . nawet telefon , rozładował się nie w porę . tego dnia , bałam się jak nigdy . kiedy ktoś nagle szarpnął mnie za rękę . momentalnie się odwróciłam . to było On , ten , którego nie chciałam już nigdy więcej widzieć . - ' zaczekaj , chcę pogadać . ' - powiedział , nie puszczając mnie . - ' pogadać ?! człowieku ogarnij się ! o czym Ty do chuja chcesz rozmawiać ? o tym jak zajebiście się bawiłeś ? o tym jak codziennie kłamałeś prosto w twarz ? ' - ' przepraszam ' - powiedział cicho ' - ' nawet nie wiesz , co poczułam , kiedy dowiedziałam się , że masz inną . jak dziwka , która leciała zawsze wtedy kiedy zadzwoniłeś . ' - mówiłam coraz ciszej , a łzy coraz szybciej leciały po policzkach . ' życzę Ci z Nią szczęścia . ' - powiedziałam na koniec i poszłam w stronę domu , już nawet nie zauważyłam tego jebanego muru ,przy którym wszystko się zaczęło , a zarazem wszystko skończyło .
|
|
|
|