 |
Za plecami usłyszałam ciche Twoje cześć moje serce podeszło mi prawie do gardła obróciłam się bo zawsze tak robię Twoje oczy zaświeciły się na widok mojej twarzy z uśmiechem odpowiedziałam część ;)
|
|
 |
Nie boje się nocą, wracać sama. Gdyby coś się stało.. Chciałabym zobaczyć, ile dla kogo znaczę./ kamigirlsweet
|
|
 |
Dzisiaj szukałam Twojej twarzy pośród tylu ludzi na cmentarzu nie słuchałam o czym jest msza , zobaczyłam tylko Twoją siostrę jak zawsze spojrzała na mnie z uśmiechem ale Ciebie nie było moja mina posmutniała , zapomniałam przecież Tobie na mnie nie zależy i nie potrafisz mnie pokochać ...
|
|
 |
Może możesz iść ze mną za rękę i skończyć na bruku
|
|
 |
Wiesz dziękuje Ci za to że jesteś . Chociaż nie jesteś moim chłopakiem i nigdy nie będziesz wiem to ale nie rozumiem jednej rzeczy dlaczego jak do Ciebie przychodzę to zawsze mnie przytulasz , całujesz i lubisz na mnie patrzeć powoli uzależniam się od tego wszystkiego a co będzie jeśli się zakocham nikt mi wtedy nie pomoże a Ty mi powiedziałeś że nie jesteś w stanie pokochać , może byś wiedział jak się czuje jakbyś znalazł się na moim miejscu jest mi przykro ale nie chcę stracić Twojej obecności i udaję że nie narobiłam sobie nadziei żeby wyglądało tak że nic nie czuję
|
|
 |
bezwładnie usiadła na zdartym parapecie, starej kamienicy. rozkoszując się dymem swojego papierosa, zaciskała zęby jak kilkuletnie dziecko, nieznoszące sprzeciwu. biła się z myślami, wyklinając boga. kosmyki jej blond włosów, bezwiednie opadały na jej czoło. uchyliła delikatnie okno, by poczuć na dłoniach, mżący deszcz, za którym tak przepadała. 'przepraszam'. usłyszała, ciche skomlenie za plecami. 'przebacz mi'. - wypowiedziane, półgłosem. nie odwróciła się. nie mogła znieść jego widoku. nie po raz kolejny.
|
|
 |
Na zawsze ona, jedyna jedna
Nie zatrzyma tego nawet kewlar
Każdy jej taniec w moich ramionach
O.N.A., ona wtulona
Tak drobne ciało skrywa tak wielkie serce
Zwykły jak ja człowiek nie chce nic więcej
Niech to trwa, nigdy się nie kończy
Nawet śmierć nas nie rozłączy
|
|
 |
Ty zachowałaś dumę w końcu rzekłaś - rozumiem
I spytałaś mnie czy wiem jak ty teraz się czujesz
I co teraz knuję, nie chcesz moich przeprosin
Obrzydzenia nie kryłaś, o nic nie będziesz się prosić
Upokorzeń znosić, tyle lat jak to się stało?!
Mówisz mi od jebało, kocham inną z tą nadzieją
Żeby za jakiś czas nie powtórzyła słów refrenu
|
|
 |
Ile to trwało, miałem powiedzieć wcześniej?!
Chciałem setki razy, skrywając swą depresję
Z jej strony
presję? w żadnym razie, to bezsens
Ona chce dać mi szczęście, nie wierzyła w odejście
Że zostawię cię wreszcie, czuła, że wciąż cię kocham
Ja wiedziałem, że po nocach długo w poduszkę szlocha
I, że z tobą radocha, że żyje się nam jak w bajce
Bo tylko w takich sceneriach z nią kochałem się właśnie
Rujnując twoje życie przepuszczałem z nią fortunę
|
|
|
|