 |
Chcę przestać myśleć, cierpieć, patrzeć na Ciebie i to, co robisz.. Chcę przestać śnić, mówić, że Cię kocham, potrzebuję. Chcę przestać istnieć, przestać żyć..
|
|
 |
'Może kiedyś opowiem Ci to wszystko. Usiądziemy w przytulnej kawiarni, przy kawie, a ja już bez żadnych emocji, ale z sentymentem powiem, jak było naprawdę. (...) Tak.. Kiedyś postaram się streścić te kilka lat tęsknoty.'
|
|
 |
nie mówię ci 'żegnaj', bo wierzę, że wrócisz, choć sam jeszcze nie wiem do czego
|
|
 |
Każdy z nas wybrał stronę, w którą chce podążać, Każdy z nas wybrał i nie chce się oglądać, Przyjaźń jak diament szlifowaliśmy wzajemnie Wspólne spacery i pytanie co u Ciebie, Dzisiaj kasuję numer, nie potrafię już zadzwonić Nie potrafię zapytać, przytulić, Po co mam więc gonić Drogi przyjacielu, mogę tak powiedzieć, Czy mogę policzyć z Tobą gwiazdy na tym niebie, Gdzieś zgubiliśmy siebie, może na zakręcie, Może most między nami zatonął w długiej rzece, Jestem tu dla Ciebie, Chociaż tak wiesz, że jestem, Chociaż nie gestem to sercem dotykam Ciebie I nie walczę jak kiedyś, wypaliłam w sobie ogień, Zasnęłam na obłoku myśląc znów o Tobie. Teraz powiem to co muszę, Ja się duszę, gdy widzę nas ciągle w bunkrze... Zalany smutek w dołku, zawinięty Kocham się w gorzkim śnie, to już wiesz... Pada deszcz naszych braków Brudne słowa bez tematu, pogubione kiedyś, Bez zajawki, bez potrzeby
|
|
 |
ucieknę. będę biec, mimo braku tchu. nie zobaczysz, nie dotkniesz, nie usłyszysz mnie więcej. nie odwrócę się za siebie. wmówię sobie, że nie istniejesz. zapomnę o Tobie, rozumiesz. skończę z cierpieniem. stanę się silna, niezależna. podniosę głowę, a na nogi włożę szpilki. będę dziesięć centymetrów wyższa i o tonę silniejsza. poradzę sobie. nie będę płakać, nie będę zaciskać pięści, nie przygryzę wargi. dorosnę.
|
|
 |
Czasem po prostu coś pójdzie nie tak, pewne rozrzucone kawałki przestają do siebie pasować tak jak wcześniej. Teraz jesteśmy tylko rozsypanką. Rozsypanką zbędnych słów, ale i tych niewypowiedzianych. Rozsypanką uczuć, które wymywają w naszych wnętrzach to co wcześniej liczyło się ponad wszystko inne. Rozsypanką gestów, które wcześniej mówiły więcej niż słowa. Jesteśmy własną rozsypanką, której jeśli nie my, nikt nigdy więcej nie będzie w stanie złożyć od nowa. To trudne, prawda? Gdy z rąk wymyka nam się coś, czego przecież byliśmy tak bardzo pewni. Coś, za coś zabiłbyś wcześniej. Tu czas jest zabójcą
|
|
 |
A z pustką, którą w sobie nosisz, gdzie do tej pory zaszłaś? | Licia Troisi
|
|
 |
Nadchodzi taki dzień, kiedy tracisz sens. Przestajesz walczyć. Poddajesz się. Wszystko traci swoją wartość. Czujesz się tak bardzo bezużyteczny, niepotrzebny, więc odpuszczasz. Siadasz i po prostu przegrywasz. Następny dzień tylko pomaga ci się zbliżyć do dna. Pogłębiasz swoją beznadziejność i tym samym znajdujesz dla siebie usprawiedliwienie. W trzecim dniu szukasz potwierdzenia swojej nieprzydatności, więc dzwonisz do znajomych, żeby usłyszeć to, czego tak bardzo potrzebujesz i w efekcie sięgnąć samego dna
|
|
 |
Minął już jakiś czas, który pozwolił ci uporządkować w głowie całą przeszłość. Zaczęłaś trochę inne życie, z innymi ludźmi obok, z lepszymi perspektywami, z pewniejszymi nadziejami. Zamknęłaś za sobą drzwi, a później wyrzuciłaś od nich klucz. Nie chcesz już wracać, roztrząsać wszystkiego na nowo. Już wybrałaś, podjęłaś decyzję
|
|
 |
Człowiek jest w stanie znieść wiele, ale psychika zagracona emocjonalnymi porażkami w końcu wysiada
|
|
|
|