 |
|
I codziennie ta sama myśl, te samo pytanie:"...a co jeśli On mnie nie kocha, co dalej, co będzie, gdy odejdzie i nigdy już go nie zobaczę?" Nie wiem, nie mam pojęcia, wciąż żyję marzeniami, wiesz? / takczynie
|
|
 |
|
i nawet nie wiesz jaką radość sprawia mi spotykanie ciebie na korytarzu, siedzenie i patrzenie co robisz, jak się uśmiechasz, jak żyjesz .../ takczynie
|
|
 |
|
Wiesz, gwiazdy mają coś wspólnego z tobą, są tak jak ty, dalekie i nieosiągalne./ takczynie
|
|
 |
|
Chcę być twoją miłością !/ takczynie
|
|
 |
|
Siedziała na parapecie ze słuchawkami na uszach, patrząc na bloki w oddali wierzyła, że właśnie tam go znajdzie./ takczynie
|
|
 |
|
Bo, gdy moja nadzieja gaśnie, ty dajesz mi powody dla których nie przestaję wierzyć, a gdy jestem pewna Twej miłości Ty znów mnie lekceważysz. Jesteś tak cudownym, lecz irytującym człowiekiem.../ takczynie
|
|
 |
|
...i po co dałeś mi nadzieję, dałeś powód do radości, a później zabrałeś wszystko, ...odszedłeś. /takczynie
|
|
 |
|
Kiedy przebiegając przez ulicę potrącił ją samochód nie przeleciało jej przed oczami całe życie, przez ten ułamek sekundy widziała tylko jego - bo to On był jej całym światem./ takczynie
|
|
 |
|
...i nawet nie wiesz co się ze mną dzieje, gdy Cię widzę , czuję się jak po dziesięciu butelkach wina, niezdolna do niczego.../ takczynie
|
|
 |
|
Choć jej usta były już całe sine z zimna, a ręce skostniałe, siedząc samotnie na ławce czekała na lepsze jutro... / takczynie
|
|
 |
|
Nie zepsuj tej miłości, nie zepsuj tego szczęścia, proszę... / takczynie
|
|
 |
|
Nie przejmowała się tym, że idzie po najbardziej ruchliwej jezdni w mieście, to nic, że mijały ją rozpędzone samochody, Ona na nic nie zważała, upajała się szczęściem, szła i krzyczała, że życie jest piękne, a On ją nareszcie pokochał, łzy spływające jej po policzkach, były tym razem z radości, ...tak była naprawdę szczęśliwa, nareszcie mogła to powiedzieć szczerze - nie okłamując nikogo./ takczynie
|
|
|
|